Bohater Ballada o Hermanie Pole Chłopcy Południa, chłopcy Północni, Dzisiaj Aralia użyła broni. Dzielnieśmy stali, kiepsko strzelali. Herman Pole już padł!
W strzępach ponieśli go krwawą plażą, Naprzeciw działom, naprzeciw tankom. Chłopcy PMOB-owcy -pomścijcie druha! Herman Pole już padł!
Huczą granaty, ścielą się gazy Na poborowych sypią się razy Padają ludzie, geje, kobiety Herman Pole już padł!
Jeden zraniony, drugi zabity, Krwi się zachciało podłym faszystom. To Diatte strzela do purpuraków, Herman Pole już padł!
Krwawy Gieorgij, to kat Arakny Przez niego giną młodzi, jowialni Poczekaj draniu, my cię dostaniem Herman Pole już padł!
PMOB-iści ze wsi, PMOB-iści z miasta Płyńcie do Drasna, skończona walka Świat się dowiedział, gówno powiedział Herman Pole już padł!
Nie płaczcie matki, to nie na darmo Na okręcie sztandar z czarną kokardą Za chleb i wolność, i za Aralię Herman Pole już padł!Zapis relacji Stimme TV z uroczystego pogrzebu Hermana Pole, wersja dla ślepych kalek. <Ujęcie na studio filmowe. Z tyłu stoją wycięte z kartonu bloki oraz wisi duży zegar w kształcie ZSKHiW wskazujący godzinę 9:37. Przy brudnym stole siedzi wąsaty prezenter „Nowawijek” Kemo Dutschok.> Kemo Dutchok: Tymczasem wracamy do stolicy naszego socjalistycznego królestwa, gdzie właśnie trwa, nie bójmy się tego powiedzieć, najważniejsze wydarzenie polityczne całego roku. Pochód z okazji dzisiejszego państwowego pogrzebu największego bohatera naszych narodów od… od zawsze wciąż przyciąga gigantyczne tłumy. Kemo Dutchok: Nasza stacja telewizyjna, jako jedyna w całym ZSKHiW uzyskała koncesje na pomoc organizacyjną i transmisję na żywo pokazując pełne zaufanie jakim darzy nas władza. Oczywiście uwzględniamy ustawowe opóźnienie 30 sekund, aby usunąć ewentualne obsceniczności do których mogłoby dochodzić. Na szczęście do tej pory jest to kilka przypadków dziennie. Pozdrawiam funkcjonariusza Urzędu Wolności Słowa Eugena Lipke, który od samych naszych początków dba, abyśmy pokazywali tylko prawdę! <Ujęcie odwraca się od prezentera i kieruje się na siedzącego za analogową konsoletą grubego mężczyznę w towarzystwie uzbrojonej ochrony. Ten zasłania twarz i macha drugą ręką, a kamera wraca ponownie na Kema Dutschoka> Kemo Dutchok: Dla tych z towarzyszy, którzy mają różne opóźnienia przypominamy, że trwa upamiętnienie dziesiętnika Hermana Pole, poborowego żołnierza Przymusowych Młodzieżowych Oddziałów Budzimira. <Mocno retuszowane zdjęcie Hermana Pole w mundurze wojskowym> Gdy generał PMOB, Mistrz Budzimir VII w swej mądrości wydał rozkaz do inwazji na odległą Aralię <Budzimir z drewnianym wskaźnikiem prezentuje dokładny plan nadchodzącego ataku na konferencji prasowej>, nikt nie spodziewał się, że ta sojusznicza interwencja okupiona zostanie krwią naszej ludowo-szlacheckiej młodzieży. <Płaczące dzieci z karabinami. Wygenerowane przez Tezobota ulegają dużym zniekształceniom w ruchu przez co wyrastają im dodatkowe kończyny, a karabiny zrastają się z ciałami> Równo miesiąc temu towarszysz Bohater Herman Pole poległ nie oddając ani jednego strzału podczas lądowania naszych dzielnych wojaków na aralskiej plaży <Ujęcia lądowania zapożyczone z zagranicznego filmu „Ratujemy Prywaciarza Romka” z przebarwionymi na purpurowo żołnierzami>. Jego ciało zostało dosłownie rozszarpane przez okrutnych bojówkarzy <Zdjęcia pokazujące zmielone mięso>. Nasze wojsko walczyło z najwyższą odwagą i poświęceniem. Mimo to opór Aralczyków zwiedzionych podszeptami monarchofaszystów całego świata był zbyt silny i PMOB musiał się wycofać <Uszkodzony okręt PMOB zawijający do portu w Draśnie>. Kemo Dutchok: JKM Arkadiusz II Filip jeszcze tego samego dnia ogłosił wciąż trwającą żałobę państwową wiążącą się z częściową prohibicją <Autopen stawiający podpis króla na dekrecie>, a hirschberscy robotnicy w czynie społecznym rozpoczęli budowę mauzoleum na Placu Arkopolitańskim <ludzie zaganiani na plac budowy przez milicję>. Od tego czasu przez plac przewija się nieskończony pochód Ludu Szlacheckiego wszystkich miast, wsi i lasów <Ujęcia na przekrój Ludu Szlacheckiego: eleganckich członków Partii, urzędników na delegacji, drwali z Neomezytu, weerlandzkich biedaszybników z hirschberskimi cukrogórnikami, kurtyzany, brudne Dziabaduchy, zataczających się Spirytualistów>. Każdy chce oddać cześć naszemu Bohaterowi i złożyć choćby najskromniejszy dar <Tłumy mijają podest zostawiając na nim jedzenie i kosztowności, a funkcjonariusze milicji wszystko na bieżąco zbierają. Do położonej przez urzędnika sztabki złota podchodzi Żymianin i szybkim ruchem zamienia ją na weksel o wyższej wartości, po czym rusza dalej>. <Ponownie ujęcie studia, ale tylko na połowie ekranu. Drugą zajmuje grzebiący w zębach reporter stojący na tle idącego tłumu kobiet ubranych w suknie z plastikowych śmieci> Kemo Dutchok: Oddajemy głos naszemu reporterowi Detlefowi Huntzowi stacjonującemu przy wejściu na plac. Jaka jest sytuacja towarzyszu Huntz? <Znika transmisja ze studia. Reporter wciąż grzebie w zębach, co jakiś czas wąchając palce. Trwa to ponad minutę. Na jego twarzy pojawia się zaskoczenie, cofa rękę i zaczyna mówić.> Detlef Huntz: Panuje naprawdę wzniosła atmosfera. Jestem tutaj już dwudziesty dzień, a tłum ani na chwile nie zwolnił, ani się nie rozrzedził. Według naszych szacunków cześć pamięci o Hermanie Pole oddało już ponad siedem milionów osób. Wzdłuż ulic towarzysze dobrej woli rozłożyli kramy na których z niską marżą oferują pieczone kiełbaski, gofry i watę cukrową. Wielu strudzonych pielgrzymów z całego Socjalistycznego Królestwa ma dzięki nim siłę, aby śpiewać Balladę o Hermanie Pole, a także krzyczeć „Święty Natychmiast”. Detlef Huntz: Właśnie minęła mnie grupa setek Entrunek niosących niezwykłości od samej Wasserfrau, a teraz zbliża się delegacja Elektrowni Jądrowej imienia Arkadiusza Filipa. <Reportera zaczyna mijać tłum w białych strojach i czapeczkach. Część niesie sztandary, których nie da się odczytać na telewizorze kineskopowym> Czyżby oczy mnie nie myliły? Sprawdźmy tylko ujęcie z drona. Tak, proszę tylko spojrzeć. <Z powietrza widać, że zwarta grupa delegacji ciągnie się aż do skrzyżowania setki metrów dalej> Przybyli wszyscy jej pracownicy, całe trzydzieści tysięcy towarzyszy od inżynierów nuklearnych, przez ochronę, aż po sprzątaczki. Tak wygląda szczery patriotyczny gest. Mają ze sobą zużyte moderatory grafitowe, które rozjaśnią mauzoleum nawet, jeśli prądu zabraknie. Trochę zajmie zanim przejdą. Może poproszę kogoś z obserwujących o komentarz. <Reporter podchodzi do stojących z boku gapiów, a kamerzysta idzie za nim. Ujęcie zwraca się na młodego człowieka z aparatem przed którym staje Detlef z mikrofonem> Detlef Huntz: Dzień dobry, Detlef Huntz, Stimme TV. Co towarzysz sądzi o delegacji z naszej miejskiej elektrowni? Rozmówca: Żeby tylko przez tych nierobów nie podwyższyli stopnia zasilania. <Młody człowiek spluwa.> Detlef Huntz: Słucham? <reporter wykonuje gest przerwania transmisji.> Rozmówca: Cztery wycieki w dwa lata, a się spaceru zachciewa. I jeszcze bimbru nie ma. Wie Pan co? Ja… <Transmisja zostaje nagle przerwana serią barwnych figur geometrycznych, które animacją 2D układają się w logo firmy budowlanej. Zaczyna grać muzyka, a zarówno ona, jak i lektor są znacznie głośniejsze niż inne elementy nagrania> Lektor: Firma ObrzyneX to krajowy lider sektora budowlanego. To my odpowiadamy za wasze drogi, kanalizację, domy <Ujęcia na starą i spękaną betonową autostradę, rdzewiejące rury, wystające sponad smogu spółdzielcze punktowce>. Nasi budowlańcy to sól tej ziemi. Czy kiedykolwiek powiedzieliście „dziękuję”? Najwyższa pora się odwdzięczyć. Nowa ustawa o zamówieniach publicznych obniżająca znaczenie kryterium koneksji poskutkuje napływem obcego kapitału i technologii inżynieryjnych <Czarnoskórzy robotnicy z kilofami kopią rów>. Jeśli chcecie zachować pracę i wspierać Lud Szlachecki, przyjdźcie do Domu Publicznego i wyraźcie swoje niezadowolenie podczas obrad <Brudny chłop pokrzykujący z parlamentarnej mównicy>. <Ponownie animacja z logo firmy.> Lektor: Czego ObrzyneX wam nie wybuduje, to wam ktoś nocą wyburzy. <Dzielone ujęcie, lewą stronę obrazu zajmuje studio z towarzyszem prezenterem, a prawą uśmiechnięta reporterka na tle estrady koncertowej.> Kemo Dutchok: Ja korzystam wyłącznie z usług ObrzyneXu i także wyrażę swój sprzeciw w Domie Publicznym. Wracając do pogrzebu. Połączyliśmy się właśnie z naszą reporterką Kathą Buhaj-Nepuś. Jak wyglądają przygotowania do głównej uroczystości? Katha Buhaj-Nepuś: Nasza najlepsza na świecie scena koncertowo-pogrzebowa jest już gotowa. Na miejsce przybyli JKM Arkadiusz II Filip, Arcypatriarcha Mistrz Budzimir VII, Premier Laszk Młynariew z całym rządem, a także wdowa po Hermanie Pole, Helga Pole. Rozmawiają właśnie w kuluarach z towarzyszem prezesem StimmeTV Siergiejem Makłowem, dzięki któremu możliwe było zorganizowanie tego wielkiego wydarzenia. Podobno omawiają zamówienia publiczne na przyszły rok, a nawet przebudowę stacji nadawczych, by umożliwić transmisję drugiego kanału! <Ujęcie odchodzi od reporterki na purpurowy dywan przy scenie. Tam podjeżdżają dwie limuzyny jednocześnie. Żadna nie chce puścić drugiej i zderzają się, rozjeżdżając kilku gapiów. Drzwi jednej z nich się otwierają> Katha Buhaj-Nepuś: Towarzysze, toż to sam Ciecierad Ciecieląg z Ramonem Serano oraz nasz medialny ulubieniec, Jan Charbuf! Wszyscy równiejsi Socjalistycznego Królestwa zbierają się w jednym miejscu! <Z jednego pojazdu wysiada dwóch Dziabaduchów w uroczystych strojach, a z drugiego przez okno wydostaje się śniady wyznawca Yslamu. Cała trójka rusza purpurowym dywanem machając do publiczności i fotografów. Każdy ich krok jest coraz szybszy, aż zaczynają biec i przepychać się na przód. Do wejścia pierwszy dociera Charbuf. Służby porządkowe zaczynają wyciągać ludzi spod limuzyn.> Katha Buhaj-Nepuś: Tyle się dzieje, że prawie już zapomniałam, kto jest dzisiaj najważniejszy. To ostatnia okazja żebyśmy tam podeszli. <Reporterka zmierza w kierunku piedestału na środku sceny. Na nim stoi purpurowa urna ozdobiona złotymi kwadratowymi kołami. Reporterka gładzi ją delikatnie i kieruje wzrok do kamery, zachowując swój stały uśmiech.> Katha Buhaj-Nepuś: Jesteśmy tu dzięki poświęceniu naszego Bohatera, towarzysza dziesiętnika Hermana Pole. To, co zostało z jego ciała umieszczono bez kremacji w tym darowanym przez Budzimira ossuarium. Proszę spojrzeć na te pozłocenia. Pytałam zaborców i powiedzieli mi, że wykonano je z kruszcu o próbie 0.111. Kemo Dutchok: Wielka szkoda, że aralscy bojówkarze rozerwali Bohatera na strzępy, zamiast wziąć go na jeńca i strzelić mu w potylicę zgodnie z konwencją Regiomontejską. Współczesna technologia pozwoliłaby na zakonserwowanie jego ciała i wystawienie go na widok publiczny. Katha Buhaj-Nepuś: Wszystkich tym zmartwionych mogę zapewnić, że przygotowaliśmy niespodziankę, która rozwiąże ten problem. Kemo Dutchok: Czy mogłaby Towarzyszka uchylić naszym widzom rąbka tajemnicy? Katha Buhaj-Nepuś: Nie. <Prawa strona obrazu robi się czarna. Po chwili pojawia się na niej transmisja ze stojącym na tle maszerujących ludzi reporterem> Kemo Dutchok: To była Katha Buhaj-Nepuś, a teraz wracamy do towarzysza Huntza. Jak wygląda sytuacja na froncie pochodu? Detlef Huntz: Po tym jak milicja rozpoczęła pościg za wywrotowcem, doszło do wybuchu paniki. Służby porządkowe pozbierały już zadeptane ofiary i pochód ponownie ruszył. Z uwagi na zbliżająca się właściwą uroczystość, milicja zablokowała ulicę kilkaset metrów dalej. To co za mną widzicie, to już ostatni z pielgrzymów. Po kołach gospodyń wiejskich przyszedł czas na rodziny żołnierzy PMOB. Widzę, że niosą oni portrety z czarnymi kokardami. Ale zaraz. To nie są zdjęcia Hermana Pole, tylko innych ludzi. Co to ma być? <Reporter zmierza w kierunku ostatniej grupy pochodu. Jej członkowie niosą zdjęcia różnych młodych żołnierzy PMOB obu płci. Towarzysz Huntz wbiega przed nich i zastawia im drogę> Detlef Huntz: Towarzysze, co to wszystko oznacza? Mężczyzna z pochodu 1: Jesteśmy rodzinami pozostałych 456 ofiar nieudanej inwazji na Aralię. Detlef Huntz: No i? <Reporter rozkłada ręce z wyraźnym zdziwieniem> Mężczyzna z pochodu 1: Chcemy wspólnie upamiętnić ich śmierć za nasz kraj. Mężczyzna z pochodu 2: Oni polegli w walce zupełnie tak jak Herman Pole. Detlef Huntz: A więc tak to wygląda. Chcą się trochę Towarzysze popławić w świetle poświęcenia naszego Bohatera. Umniejszyć jego zasługi i wyciągnąć lepkie łapska po zapomogi. A to tylko dlatego, że wasi słabi krewniacy dali się zabić? Mężczyzna z pochodu 1: Ale czym oni się różnią od Hermana? Detlef Huntz: Jak Towarzyszowi nie wstyd zadawać takie durne pytania? Herman Pole to Bohater, martwe uosobienie wszystkiego, do czego powinniśmy dążyć. Jego strata zabolała każdy z narodów. Może jeszcze towarzysz powtórzy to biednej wdówce? Kobieta z pochodu: Ja też straciłam męża! Detlef Huntz: Milcz kobieto, a nie własne prywatne sprawy w telewizji na żywo wyciągasz! Porównywać się do Helgi Pole w tak ciężkim dla niej dniu. Ty nie straciłaś Hermana Pole, to co możesz wiedzieć o jej bólu! <Wielu członków pochodu zaczyna krzyczeć jednocześnie i nie da się ich zrozumieć. Liczni patrioci wyrywają kostki brukowe, drzewka, deski ławek i rzucają nimi w kierunku bezwstydnych atencjuszy. Słychać z ich strony krzyki> Amoralni bezwstydnicy: Milicja! Pomocy! <Funkcjonariusze prawa szybko przystępują do interwencji. Pałują i zagazowują wywrotowców. Ci zaczynają uciekać jak ich tchórzliwi krewni z PMOB. Słychać strzały. Armatka naftowa SPE „Smok” tryska smugą ognia w tłum. Kilkunastu atencjuszy i jeden milicjant stają w płomieniach. Reporter przewraca kobietę, która bezczelnie porównała się do wdowy po Hermanie pole i zaczyna ją kopać. Nie przestając spogląda w kierunku kamery.> Detlef Huntz: Jak zawsze na <kop> sam koniec muszą <kop> pojawić się <kop> wrogowie Ludu Szlacheckiego <kop>. W niczym to nie umniejsza <kop> prawdziwym pielgrzymom <kop>. Z Hirschberg-Arkopolis <kop, obraz przysłania kilka kropli krwi> mówił do was Detlef Huntz <kop>. <Transmisja z ulicy znika i cały obraz wypełnia studio z prezenterem. Zegar z tyłu wciąż pokazuje 9:37.> Kemo Dutchok: Dziękuje i powodzenia towarzyszu. Już za kilka minut rozpocznie się główna uroczystość. Wracamy zatem na scenę i do towarzyszki Buhaj-Nepuś. <Połowę ekranu wypełnia uśmiechnięta reporterka, a drugą szerokie ujęcie sceny na której obsługa pucuje mównicę.> Katha Buhaj-Nepuś: Już za chwilę czeka nas wielki finał miesiąca smutku. Dowiedziałam się, że na sam początek planowana jest przemowa. Kto jest godzien stanąć tyłem do urny Bohatera i nałożyć wilgotny balsam na nasze suche z żalu wątroby? No kto? <Scena ciemnieje. Zapada cisza, którą przerywają budujące napięcie werble. Są coraz głośniejsze, aż w końcu nagle milkną, a reflektor oświetla pustą mównicę. Po chwili gaśnie. Ponownie wchodzą werble i reflektor, a przy mównicy nikt nie stoi. Reporterka wstrzymuje oddech z oczekiwania. Reflektor gaśnie, werble pracują, a wtedy światło pada w zupełnie inne miejsce, gdzie z mikrofonem stoi postać w koronie.> Katha Buhaj-Nepuś: Towarzysze, toż to Król Arkadiusz II Filip! <Król stoi w dumnej pozie. Słychać brawa publiczności. Wtedy ten przyjmuje inną pozycję, a potem kolejną. Oklaski są coraz głośniejsze. Jedna z figur uwzględnia trzymanie ręki przy uchu, drugą Arkadiusz zachęca do dalszych owacji. Ujęcie na reporterke zostaje zastąpione widokiem na publiczność z przepełnionego placu. Wszyscy klaszczą władcy. Nikt się nie uśmiecha z żalu za Hermanem Pole. Trwa to trzydzieści sześć minut. Pod koniec dźwięk robi się zniekształcony z powodu uszkodzeń nagrania.> <Ostatecznie król podchodzi do mównicy i cały obraz skupiony jest na nim. Mimo braku fonii widać, że płomiennie przemawia i płacze. Wyciąga rewolwer, kręci bębenkiem, przykłada sobie ku głowie i pociąga za spust. Kręci ponownie i celuje przed siebie, a tym razem rewolwer strzela. Dźwięk powoli powraca.> JKM Arkadiusz II Przejściowy: i <bzzt>, że przyszliście tu dla mnie <bzzt> będę o tym <bzzzt>. Towarzysz Bohater dziesiętnik <bzzt> wzorem do naśladowania. Był moim najlepszym przyjacielem i powiernikiem tajemnic. Ale nie był moim kochankiem. Ona straciła więcej niż ja, czy Wy. Ludu Szlachecki, Powitajcie towarzyszkę Helgę Pole! <Na scenę wkracza młoda kobieta w krótkiej spódniczce i z dużym dekoltem. Gdy zbliża się do mównicy z każdej strony strzelają efekty pirotechniczne. Z góry sypie się konfetti, które w dużej mierze się od nich przypala dając dużo ciężkiego, czarnego dymu. Widząc to wszystko wdowa łapie się za usta i nos nie kryjąc wzruszenia. Król do niech podchodzi i podprowadza ją do mównicy, trzymając ją za rękę.> Helga Pole: Na Prabudzimira! To najlepszy pogrzeb świata! Skandujący Tłum: Święty Natychmiast! Święty Natychmiast! <Król Arkadiusz unosi drugą rękę i natychmiast zapada cisza. Helga uśmiecha się i ociera łzy. Spogląda w kierunku widocznego w kącie ujęcia promptera.> Helga Pole: Towarzysze. Niech Was Prabudzimir pobłogosławi za przybycie z całego świata, by uhonorować mojego Hermusia. Półtora roku temu kiedy dostał powołanie do wojska, mógł się wymigać. Miał orzeczenie. Zacytował jednak swojego umiłowanego Świętego Człowieka, Śmiechobija: „Boli? Ma boleć”. To dlatego, że rozumiał swój obowiązek. Wiedział, że bycie Budzimirystą to przywilej śmierci za Arcypatriachę. I tak uczynił. Mój Hermuś. <Pauza. Owacje ze strony widowni. Urywają się natychmiast przy geście króla.> Helga Pole: Dwadzieścia osiem dni temu Aralczycy zaakceptowali bohaterstwo mojego męża. Hermuś bardziej niż wszystko inne chciał wypełnić wolę Budzimira. Oni pomogli mu odnaleźć ścieżkę chwały. On chciał im pokazać… Mój mąż, Herman. On chciał ocalić młodych mężczyzn, takich jak oni przed groźbą monarchofaszyzmu. Oczywiście im nie wybaczam. Kiedy spotka ich należyta kara, będę patrzeć na ich kaźń z rozkoszą większą niż zapewniał mi sam Hermuś. <Pauza. Kolejne owacje aż do sygnału od króla.> Helga Pole: Herman obrał dobrą drogę. Prostą ścieżkę, którą każdy z nas musi podążać. Odpowiedzą na nienawiść jest większa nienawiść. Znamy ją ze świętych ksiąg. Wypełnia ona nasze wątroby. Towarzyszy nam Towarzysze przez całe życie. Należy ją tylko odpowiednio ukierunkować na naszych wrogów! Świat potrzebuje PMOB. Potrzebuje grupy, która wyceluje w młodych ludzi zbaczających ze słusznej ścieżki. Potrzebuje kogoś, kto poprowadzi ich poza koszmar życia na tym świecie w grzechu. Z wielkim honorem ogłaszam, że, pomimo mojej niepełnoletności, zaciągnęłam się do PMOB w stopniu dziesiętnika. Wejdę w buty, onuce swojego męża i kontynuuję jego dzieło! <Wdowa wyciąga z kieszeni opaskę z Kwadratowym Kołem i zawiązuje ją sobie na głowie. Widownia spontanicznie odśpiewuje Balladę o Hermanie Pole.> Helga Pole: Walka Hermana będzie kontynuowana. To co wydarzyło się w Aralii odwróci bieg historii! To był cud! Uczyńcie go swoim własnym! Chciałabym Towarzyszom po… podziękować zzza… <Heldze łamie się głos, zaczyna płakać. Mikrofon przejmuje rozweselony król.> JKM Arkadiusz II Przejściowy: To takie przykre, gdy kobieta płacze. Na szczęście znam kogoś, kto rozweseli każdą. Towarzysze! Oto Premier Laszk Młynariew! <Zaczyna grać ludowa muzyka. Po chwili na scenę, tanecznym krokiem i tyłem wkracza Premier Młynariew w czapce z daszkiem z napisem MK. Ujęcie na widownie. Tłum szaleje.> Laszk Młynariew: Hajda Chłopy! <Na twarzach widzów widać ogromną radość. Część próbuje wedrzeć na scenę. Pomimo profesjonalnego zabezpieczenia jednemu rosłemu mężczyźnie się udaje. Kiedy podbiega do premiera, ten kopie go w krocze. Na twarzy mężczyzny widać zdziwienie, rozczarowanie, a potem złość. Sekundę później Laszk Młynariew leży na podłodze ze złamanym nosem. Intensywnie krwawi. Głowa mężczyzny rozpęka się od strzału snajpera, a ciało wynosi obsługa techniczna. Laszk wstaje i z uśmiechem podchodzi do wdowy, przejmując mikrofon od króla.> Laszk Młynariew: Ja tam jako premier mogę co najwyżej złożyć kondolencje. To je składam. Helga Pole: A dzię… dziękuję, doceniam bardzo. Laszk Młynariew: Ale jako prezes Mrocznej Korporacji mogę znacznie więcej. Na teraz oferuję bon o wysokości tysiąca loli na serwis artykułów gospodarstwa domowego naszej produkcji. Sam sprzęt będzie musiała Towarzyszka dokupić. Baby lubią zakupy. Czy to Towarzyszkę rozpogodzi? Helga Pole: Ja… nie wiem. Kiedy tak patrzę na urnę z gnijącymi kawałkami mojego Hermusia… to… Laszk Młynariew: Czy czegoś towarzyszka sobie życzy? Helga Pole: Bo tak sobie myślę, że mój Hermuś <Spojrzenie w kierunku promptera> bardzo lubił zespół „Der Einzige”. Laszk Młynariew: To się dobrze składa, bo akurat jest tutaj z nami i za chwile nam zagra! <Podświetlone zostają boczne fragmenty sceny, gdzie ustawiona jest cała orkiestra. Zza kulis wkracza na nią mężczyzna z włosami zabarwionymi na purpurowo. To Michael Apfel, jedyny stały członek „Der Einzige”. Obsługa puszcza nagranie popularnego utworu „Alles aus Liebe”, a po chwili Michael zaczyna ruszać ustami. Widać jednak, że jego mikrofon nie ma kabla.> <Helga Pole zaczyna skakać z radości i sama śpiewać tekst piosenki. Król podbiega do gitarzysty i stojąc obok udaje, że też gra. Laszk Młynariew wciąż stoi przy mównicy i ani drgnie. Ujęcia z powietrza na podskakującą widownię. Trwa to godzinę podczas której odtwarzane są kolejne hity zespołu. W pewnym momencie Helga chwyta urnę z Hermanem i długo z nią tańczy. Król rzuca się na tłum i spada na ręce ochrony, która niesie go po całym placu. Laszk Młynariew stoi bez ruchu, a krew z jego nosa cieknie ze stałą intensywnością. Po szóstym bis zespół schodzi ze sceny.> Laszk Młynariew: To był zespół „Der Einzige” opłacony przez dobroczynną Mroczną Korporacje. Kupujcie nasze produkty. <Helga odkłada urnę na miejsce i radośnie podbiega do premiera. Przytula go i zaczyna gładzić po włosach. Młynariew kładzie rękę w której wciąż trzyma mikrofon na jej talii. Dołącza do nich król, który łapie wdowę od tyłu. Zbliżenie na trzy głowy. Król nachyla się i wącha kark Helgi. Laszk styka się z jej twarzą złamanym nosem, a krew skapuje do jej dekoltu. Usta Helgi powoli się otwierają. Ujęcie idzie w dół pokazując talię i zgrabną pupę wdowy. Po niej sunie czule królewska dłoń, aż natrafia na mikrofon trzymany przez premiera. Na ujęciu ogólnym król przejmuje mikrofon, odłącza się i staje w kierunku widowni.> Arkadiusz II Przejściowy: Herman Pole był wielkim człowiekiem. Mężem. Patriotą! Bohaterem i męczennikiem nie mniejszym niż Lichwiarz! Wciąż jednak brakuje mu jednego przydomka. Wiecie Towarzysze jakiego. Skandujący Tłum: Święty Natychmiast! Święty Natychmiast! Arkadiusz II Przejściowy: Jako dobrotliwie panujący Towarzyszom władca znam kogoś, kto może to załatwić. Towarzysze. Oto Mistrz Budzimir VII! <Na scenę powolnym krokiem wchodzi Budzimir. Jego zdobna szata mieni się kolorami, których być nie powinno. Potężna, siedmiokoronna tiara zsunęła się mu na bok, trzymając się głowy na rzemieniu. Arcypatriarcha wyraźnie się kołysze. Obraz zostaje podzielony na trzy części. Lewa przedstawia ujęcie na oczekujący tłum, prawa uśmiechniętą reporterkę, a małe okienko w rogu pozostaje na Budzimirze. Podbiegają do niego król i premier. Wspólnie prowadzą go do mównicy.> Katha Buhaj-Nepuś: Spójrzcie Towarzysze do czego może doprowadzić żałoba. I to w trakcie prohibicji dla niespirytualistów wprowadzonej pod karą śmierci. Jak wielki musi być żal naszego duchowego przewodnika, że jest w takim stanie na trzeźwo! Wszyscy czekamy w zniecierpliwieniu na werdykt Mistrza Budzimira. Czy wydarzy się to, co musi? Czy Herman Pole zostanie ogłoszony Świętym Człowiekiem? Której Tezie Antagonistycznej będzie przede wszystkim podlegać? To niesamowite, że dowiemy się już za moment! <Budzimir dociera do mównicy i opiera się o nią dwoma rękami. Król podstawia mu mikrofon. Arcypatriarcha pochyla głowę i milczy. Po chwili tłum się odzywa.> Skandujący Tłum: Święty Natychmiast! Święty Natychmiast! <Budzimir wzdryga się i spogląda po widowni. Okienko z nim jest za małe, by widać było jego twarz> Mistrz Budzimir VII: He… Bohater. No ta… Święty, Święty…. <Następuje eksplozja radości. Tłum widzów jak i reporterka łapią się za głowy. Wznoszą okrzyki w religijnym uniesieniu. Katha podbiega do kamery. Łapie ją w ręce i zbliża twarz tak, że widać tylko nos. Katha Buhaj-Nepuś: Na Prabudzimira! To się naprawdę stało! Święty Człowiek Bohater! Cały świat czekał z zapartym tchem. Czujecie to Towarzysze? Wszyscy na nas patrzyli, bo jesteśmy centrum świata! Najważniejsi! Nie ma miejsca w którym nikt by nie świętował tego wydarzenia. To jest nowa era! Era Wszechbudzimiryzmu i Monarchosocjalizmu! <Z okrzyków tłumu powoli wyłania się inne hasło.> Skandujący Tłum: Której? Której?, Której? Której? Katha Buhaj-Nepuś: No właśnie? Której Tezy? <Budzimir pociera się po czole, odwraca i zaczyna powoli odchodzić. Król go łapie, coś szepcze mu do ucha i ponownie podprowadza do mównicy.> Mistrz Budzimir VII: A wszystkich! <Dotychczasowa ekstaza ustępuje czemuś nie do opisania. Każdy szanujący się budzimirysta powinien po prostu to obejrzeć. A jeśli nie może, to jest grzesznikiem.> Katha Buhaj-Nepuś: Ten moment będzie się wspominać do końca świata i jeden dzień dłużej! Bohater, który połączył wszystkie Tezy! Herman Pole jest dla nas wszystkich! <Król z premierem poklepują Arcypatriarchę po plecach i pokazują mu zejście ze sceny. Budzimir chwyta mikrofon i przemawia.> Mistrz Budzimir VII: A wiecie co Towarzysze? A ja się z nim spotkałem. I on jest baaardzo fajny gość. Wszystko już mamy na tip-top. Tak żeśmy ugadali. On zadzwoni do Króla. Aralia będzie z nami. Jedno państwo! Zobaczycie! <Radość tłumu powoli przygasa na rzecz zdziwienia zapowiedzią przewodnika duchowego. Król wyjmuje mikrofon z ręki Budzimira i próbuje zachęcić go gestem do odejścia. Zamiast tego Budzimir siada i opiera się o mównicę.> Katha Buhaj-Nepuś: Nauki Mistrza Budzimira bywają zawoalowane. Na pewno nie można intepretować tego wprost jako pojednanie z aralskim bydłem. Za to teraz nasz król będzie miał dla Towarzyszy niespodziankę. <Znikają ujęcia na reporterkę i tłum. Król Arkadiusz stoi za mównicą. Wystająca zza niej dłoń Budzimira łapie go za szaty i kilka razy ciągnie dopóki ten jej nie strąca.> Arkadiusz II Przejściowy: Tak właśnie dzięki mojemu osobistemu wstawiennictwu mamy nowego Świętego Człowieka. Bohater, Herman Pole to prawdziwy człowiek monarchosocjalistyczny. Posągowa figura, która niestety się nie zachowała. Prabudzimir dał nam jednak kolejny dar. Jest to brat bliźniak Hermana, Adolf Pole. Ten zgodził się na najwyższe poświęcenie i odda swe życie, aby stanąć w mauzoleum! Jego zakonserwowane szczątki będą wyglądać zupełnie jak prawdziwy Herman Pole! <Na scenę wkraczają doświadczeni guślarze z licznym sprzętem: rurkami, igłami, skalpelami i piłami. Za nimi na mobilnym stole operacyjnym wieziony jest brat Bohatera. Adolf wygląda dokładnie tak jak jego święty bliźniak. Jest unieruchomiony licznymi pasami. Usta ma zasłonięte, uniemożliwiając większą wokalizację. Łóżko zostaje ustawione prawie pionowo, aby dzielny ochotnik był dobrze widoczny podczas procedury. Ekran ponownie dzielony jest między scenę, a reporterkę.> Katha Buhaj-Nepuś: Spójrzcie tylko Towarzysze. Zupełnie jak żywy Herman Pole! To wspaniałe, że będzie miał okazje stanąć w mauzoleum. A jak się trzęsie z żalu za swym bratem! Z tego co wiem do studia został zaproszony ekspert od utrwalania, więc oddaje do niego głos. Mówiła do was Katha Buhaj-Nepuś. <Część ekranu z reporterką zanika, a zamiast tego powraca ujęcie studia, gdzie obok prezentera siedzi starszy mężczyzna. W międzyczasie guślarze rozcinają ubiór Adolfa i odsłaniają jego klatkę piersiową.> Kemo Dutchok: Dziękuje towarzyszko. Pragnę przywitać w naszym studiu znamienitego gościa. Członka Naczelnej Izby Guślarskiej, towarzysza profesora guślarza Huberta Parlickiego, zwanego także Krawcem z Lubawki. Nasze ukochane władze udzieliły mu przepustki, aby mógł nas odwiedzić! Hubert Parlicki: Dobry wieczór. Kemo Dutchok: Czy mógłby nam Towarzysz profesor opowiedzieć, co za chwilę nastąpi? Hubert Parlicki: Ja tam swoje dziewczyny obrabiałem inaczej. Chciałem móc je dotknąć, pogładzić, wypełnić, w pozę ułożyć, by mój dyplom trzymały. Ale na temat perfuzji co nieco wiem. Jak teraz widzicie, koledzy po fachu właśnie rozcinają bez znieczulenia klatkę piersiową przyszłego denata. <Skalpele wbijają się głęboko w ciało Adolfa Pole. Po wykonaniu cięć jeden z guślarzy pewnym ruchem odrywa kawał mięsa, odsłaniając mostek i żebra. Pomimo knebla słychać jęki rozpaczy Adolfa, który tęskni za swym Bohaterem. Prawa ręka Krawca znika pod stołem. Guślarze zaczynają piłować kości.> Kemo Dutchok: To wygląda dość boleśnie. Jaki jest tego cel? Hubert Parlicki: Otóż moi koledzy muszą mieć dostęp do serca denata. Robią to szybko, by te wciąż biło. W lewą komorę serca wbiją taką dużą igłę, odetną główne żyły wrotne by zbierać z nich krew, a następnie zaczną wprowadzać do serca tak zwany pebes. Serce rozprowadzi go po całym ciele usuwając jakąkolwiek juchę. <Po odcięciu kilku żeber guślarze odsłaniają serce. Wszystko odbywa się zgodnie ze słowami towarzysza Parlickiego. Kiedy za pomocą ręcznej pompki zaczynają wtłaczać bezbarwną ciecz do serca Adolfa, ten traci przytomność. Obsługa odpina pasy wcześniej podtrzymujące jego ręce.> Kemo Dutchok: A czym jest ten pebes. Jak się go robi? Hubert Parlicki: Ano to jest… To… To jest taka sól w tabletkach co się ją wody wrzuca, ona musuje i robi z niej pebes. W każdym razie po tym płukaniu nadchodzi czas na właściwe utrwalenie denata. Zamiast pebesu moi koledzy wpuszczają parufoldehamyd. To jest to co bogate kobiety w naszych klinikach wstrzykują sobie w twarze, by zachować młodość. Pozwoli to… Kemo Dutchok: Przepraszam, że przerywam, ale coś się dzieje. Adolf Pole się budzi! <Ciało Adolfa obejmują silne drgawki. Zaczyna kiwać głową na boki i ruszać żuchwą> Hubert Parlicki: Spazmy są norma… Kemo Dutchok: Towarzysze! To chyba jest prawdziwy cud! Na Prabudzimira… <Ręce utrwalanego Adolfa powoli się unoszą, aż całkiem wyprostowują się ponad jego głową.> Kemo Dutchok: Przecież to jest ten sam gest, który wykonał Herman Pole na chwilę przed śmiercią Bohatera! Duch Hermana Pole zstąpił do ciała jego brata! To nie ciało Adolfa! To nowe zwłoki Hermana! Umarł przed nami po raz drugi tak, abyśmy wszyscy tego doświadczyli! <Całość ekranu wypełnia ujęcie sceny. Drugi Herman Pole trzęsie się coraz intensywniej. Mimo to Bohater podtrzymuje swój dumny gest wysoko uniesionych rąk. Wszyscy obecni na scenie padają na kolana. Nawet Król Arkadiusz II. Na ich twarzach widać religijną ekstazę. Oni również unoszą ręce na znak bohaterstwa. Premier Młynariew traci przytomność i upada w kałużę własnej krwi. Część obrazu wypełnia ujęcie widowni. Wszyscy współdzielą gest będący kolejnym z niezliczonych darów towarzysza dziesiętnika Hermana Pole. Tłum krzyczy ile sił w gardłach.> Skandujący Tłum: Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! <Król Arkadiusz, cały zapłakany, chwyta za mikrofon i zaczyna przemowę.> Arkadiusz II Przejściowy: Ludu Szlachecki. Ten znak…. <Ciemność. Koniec Transmisji.> <Dopisek: Awaria reaktora numer 2 w Elektrowni Jądrowej imienia Arkadiusza Filipa spowodowała miesięczną przerwę w dostawie prądu do miasta Hirschberg-Arkopolis. Według naocznych świadków reszta ceremonii odbyła się dzięki światłu ze zużytych moderatorów podarowanych przez pracowników elektrowni. Gdyby nie ich poświęcenie i delegacja, całe wydarzenie mogłoby zostać zrujnowane problemami technicznymi.>Fragment stenogramu z trzeciego posiedzenia komisji śledczej ds. śmierci Bohatera Ciecierad Ciecieląg: Dzień dobry Towarzysze. Otwieram posiedzenie komisji śledczej do spraw zbadania okoliczności śmierci Towarzysza Bohatera dziesiętnika Hermana Pole i udowodnienia prawdziwości oficjalnej wykładni państwowej. Skład komisji nie ulega zmianie. Przewodniczącym pozostaję ja, Ciecierad Ciecieląg. Członkami komisji są Towarzysz Erick Monde, Towarzysz Krzysztof Septimus, Towarzyszka Pancy Anclar, Towarzysz Tobiasz von Richtoffen-Deithven oraz Towarzysz Helmut von Hermann. Ciecierad Ciecieląg: Na przesłuchanie przez komisję wstawił się świadek numer 5, Towarzysz nadzorca Geralt Juggenberg. Proszę się przedstawić. Ma Towarzysz możliwość złożenia wniosku formalnego. ndz. Juggenberg: Członek Korpusu Dozorców Przymusowych Młodzieżowych Oddziałów Budzimira nadzorca Geralt Juggenberg, z łaski Generała PMOB dowódca bazy wojskowej „Zalewowa” przy Draśnie na Żuławach Rzeżuszych. Składam wniosek formalny o wykluczenie członka komisji Towarzysza Monde z przesłuchania z uwagi na jego narodowość aralską. Erick Monde: To skandaliczna prośba. Pies Budzimira boi się trudnych pytań. Ciecierad Ciecieląg: Towarzyszu Monde, nie udzielałem Towarzyszowi głosu. Pierwsze upomnienie w dniu dzisiejszym. Przyjmuję wniosek i poddaję go pod głosowanie. Uruchamiam urządzenie pomiarowe. Kto jest za wykluczeniem członka komisji z przesłuchania? Ciecierad Ciecieląg, Helmut von Hermann: ZA! ZA! ZA! ZA! Ciecierad Ciecieląg: Kto jest przeciw? Erick Monde, Pansy Anclar: PRZECIW! PRZECIW! PRZECIW! Ciecierad Ciecieląg: Głosy za osiągnęły 63 decybele. Głosy przeciw aż 116 decybeli. Towarzysz Monde umie donośnie wykazywać niezadowolenie, jak zawsze… Wniosek zatem zostaje odrzucony w około dwóch trzecich i w sposób losowy będzie unieważniana jedna trzecia pytań Towarzysza Monde. Erick Monde: Od kiedy coś takiego jest zgodne z regulaminem komisji? Ciecierad Ciecieląg: Drugie upomnienie dla towarzysza Monde. Towarzyszu Juggenberg, czy przysięga Towarzysz na konstytucję Zjednoczonego Socjalistycznego Królestwa Hirschbergii i Weerlandu oraz Wielkie Tezy Antagonistyczne odpowiadać na pytania zgodnie z interesem państwa? ndz. Juggenberg: Przysięgam. Ciecierad Ciecieląg: Dziękuję. Rozpoczynam jawną część przesłuchania. Daje czas członkom komisji na zadawanie pytań świadkowi. Erick Monde: To może ja pierwszy zadam pytanie w imieniu Aralskiego Regionu Autonomicznego. Dlaczego podczas pamiętnego sierpnia doszło do ataku PMOB na moją wówczas niepodległą ojczyznę? ndz. Juggenberg: Ponieważ otrzymaliśmy taki rozkaz. Erick Monde: Kto wydał rozkaz? ndz. Juggenberg: Otrzymałem rozkaz na piśmie od Generała PMOB. Erick Monde: A kto jest generałem PMOB? ndz. Juggenberg: Jedyny generał PMOB w służbie czynnej jakiego znam to Mistrz Budzimir. Erick Monde: Mistrz Budzimir. A może towarzysz powiedzieć który? ndz. Juggenberg: Mistrz Budzimir VII Bartosz Derikor <Śmiechy z sali> Erick Monde: Co w tym śmiesznego? Musimy ustalić wszystkie fakty. Ciecierad Ciecieląg: Unieważniam ostatnie pytanie. Proszę Towarzysza Monde, aby dał Towarzysz dojść do słowa innym członkom komisji. Helmut von Hermann: Czy jest Towarzysz nadzorca dumny, że to dowodzona przez Towarzysza jednostka wojskowa dała nam wszystkim Bohatera? ndz. Juggenberg: Jak najbardziej. To moje największe osiągnięcie życiowe. Helmut von Hermann: Czy mógłby Towarzysz opowiedzieć nam o Hermanie Pole? ndz. Juggenberg: Herman Pole był wzorcowym żołnierzem Korpusu Poborowych. Zawsze wykonywał wszystkie rozkazy. Był sprawny fizycznie jak i upośledzony intelektualnie w stopniu zaledwie lekkim z powodu nadmiernej świadomości politycznej. Jego liczne atrybuty ostatecznie zapewniły mu stopień dziesiętnika i własną dekurię podczas ostatniego roku służby poborowej. Osobiście wybrał swoich podwładnych spośród nowo zaciągniętych i zapewnił im adekwatną falę. Erick Monde: Zgodnie z moimi notatkami w dniu śmierci 17 sierpnia Herman Pole miał stopień starszego poborowego. Dlaczego przedstawia się go inaczej? Ciecierad Ciecieląg: Anuluję. Proszę o pytania ze strony innych członków komisji. Pansy Anclar: Czy to prawda, że stopień dziesiętnika został nadany Hermanowi Pole już pośmiertnie? Tobiasz von Richtoffen-Deithven: To oburzające! Helmut von Hermann: Takie rzeczy na komisji? Towarzyszka by się wstydziła. ndz. Juggenberg: Herman Pole był dziesiętnikiem przed swoją śmiercią. Później został pośmiertnie awansowany do stopnia Generała PMOB dekretem JKM Arkadiusza II Filipa. Niedawno Mistrz Budzimir VII postanowił zdegradować go do stopnia poborowego, aby więcej członków Ludu Szlacheckiego mogło się z nim utożsamiać. Erick Monde: To dlaczego w moich notatkach jest napisane inaczej? ndz. Juggenberg: Bo jest w nich błąd. Herman Pole był dziesiętnikiem i jako Bohater poprowadził swoją dekurię na śmierć. Erick Monde: Czegoś tu nie rozumiem. Czy dekuria liczy dziesięciu żołnierzy, czy jedenastu wliczając dziesiętnika? ndz. Juggenberg: Dziesięciu łącznie z dziesiętnikiem. Dziesięć dekurii podlega żołnierzowi zawodowemu z Korpusu Dozorców w stopniu setnika. Erick Monde: Czyli dekuria liczy dziesięciu poborowych, ale setnik oraz podlegli mu poborowi to już sto i jeden żołnierzy? Ciecierad Ciecieląg: Anuluję. Nie rozumiem związku między pytaniami Towarzysza, a meritum sprawy śmierci Bohatera. Erick Monde: Jakby sobie Towarzysz wyczyścił uszy i słuchał uważnie, to by Towarzysz zrozumiał do czego dążę. Ciecierad Ciecieląg: Nakładam na Towarzysza karę porządkową w wysokości 1000 loli. Może Towarzysz mnie oświeci? Erick Monde: Nie przyjmuję kary. Muszę w pełni znać strukturę siepaczy Budzimira, aby zrozumieć jaką rolę miał w tym wszystkim Herman Pole. Ciecierad Ciecieląg: Ta komisja ma na celu potwierdzenie bohaterstwa Bohatera, a nie edukowanie Towarzysza na temat naszej służby poborowej. Co do kary, złożę stosowny wniosek w Domie Prawa i Sprawiedliwości. Skończy się to tak jak poprzednio. Czy ktoś z komisji ma dalsze pytania? Pansy Anclar: Przede mną leży kopia dokumentu o nadaniu stopnia dziesiętnika w dniu 19 sierpnia. Bohater nie mógł być dowódcą dekurii dwa dni wcześniej w czasie swojej śmierci. Helmut von Hermann: To nie pytanie, to teza, i to na mój gust poboczna! Ciecierad Ciecieląg: Dziękuje Towarzyszowi za pomoc. Czy ma Towarzyszka pytanie, a nie oświadczenie? Pansy Anclar: Czy Herman Pole był dowódcą dekurii jako dziesiętnik podczas bitwy na Krwawej Plaży w dniu 17 sierpnia 2011 roku standardowego? ndz. Juggenberg: Tak. Był i wykazał się niezwykłym bohaterstwem jak prawdziwy Bohater. Gdyby nie jego poświęcenie nasze straty tamtego dnia byłyby sto razy większe. Pansy Anclar: Czyli mówi Towarzysz, że Herman Pole jako dziesiętnik od dwa dni po śmierci ocalił życie blisko pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy PMOB? ndz. Juggenberg: Zgadza się. Pansy Anclar: Cóż za niezwykły wyczyn kogoś awansowanego pośmiertnie! Ilu żołnierzy PMOB stacjonowało w tym czasie w bazie „Zalewowa”? ndz. Juggenberg: Łapie mnie Towarzyszka za słowa i próbuje mnie zmylić. Herman Pole był dziesiętnikiem. Ciecierad Ciecieląg: Wiemy to i tak ustalimy. Proszę odpowiedzieć na pytanie Towarzyszki Anclar. ndz. Juggenberg: Łącznie w bazie „Zalewowa” jak i bazie podległej „Z-Wyspa” na dzień 10 sierpnia stacjonowało 12 355 żołnierzy w tym 12 231 odbywało zasadniczą służbę wojskową. Dysponowaliśmy także pracownikami cywilnymi, którzy nie uczestniczą w misjach. Pansy Anclar: Czy podczas lądowania na Aralii uczestniczyło wojsko z innych baz? ndz. Juggenberg: Nie, rozkaz ataku otrzymaliśmy tylko my, a w bazach pozostało 236 żołnierzy, w celu ich zabezpieczenia. Pansy Anclar: Jak zatem… Erick Monde: Towarzyszko, już ja to dokończę! Nadzorco Juggenberg, dlaczego baza PMOB nazywa się „Zalewowa”? Ciecierad Ciecieląg: Proszę sobie nie wchodzić w słowo. Jesteśmy w Domu Publicznym. Myślę, że wystarczy pytań od Towarzyszki Anclar, dopóki wszyscy inni z komisji nie będą mieć okazji dojść do głosu. Proszę odpowiedzieć na pytanie Towarzysza Monde. ndz. Juggenberg: Ponieważ sąsiaduje ona z terenami zalewowymi. Erick Monde: A dlaczego z nimi sąsiaduje? Ciecierad Ciecieląg: Towarzyszu. To naprawdę nie ma związku z bohaterską śmiercią Hermana Pole. Wiemy już, że ocalił życie aż pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy, co jest wartością większą niż w dotychczasowej oficjalnej propagandzie. Wprowadzone zostaną stosowne zmiany i osobiście zawnioskuję o dodatkowe odznaczenia dla Bohatera. Proszę o pytania ze strony pozostałych członków komisji. Tobiasz von Richtoffen-Deithven: Jakby Towarzysz nadzorca jednym słowem opisał śmierć Hermana Pole? ndz. Juggenberg: Inspirująca. Tobiasz von Richtoffen-Deithven: A wieloma słowami? ndz. Juggenberg: Dziesiętnik Herman Pole wraz ze swoją dekurią wylądował na odcinku plaży desygnowanym jako Zgon-6. Pomimo zapewnień ze strony Korpusu Dozorców, że były to tylko ćwiczenia, co miało poprawić morale, dziesiętnik Herman Pole zachował pełen profesjonalizm i gotowość bojową. Zginął z ręki aralskich bojówkarzy w sposób wzorcowy. Każdy członek Ludu Szlacheckiego powinien brać z niego przykład. Erick Mondę: Jakich znowu bojówkarzy. Jeśli nadzorca ma na myśli pilnujących wybrzeża członków Ararlskiej Frakcji Młodych, to już wcześniej przedstawiłem dokumenty, że AFM od początku był organizacją nieuzbrojoną w broń palną i sieczną. W Aralii aż dotąd nie ma ani jednego sklepu z bronią. Kto miałby im dać? No chyba, że PMOB...? Ciecierad Ciecieląg: Anuluję! Helmut von Hermann: Czy Herman Pole zabił wielu Aralczyków? Ndz. Juggenberg: Herman Pole nie musiał niczego udowadniać oddawaniem choćby pojedynczego strzału. Jego ewentualne ofiary strona aralska mogłaby uznać za pobłogosławione ręką prawdziwego Bohatera i użyć we wrogiej propagandzie. Erick Monde: A skąd pewność, że Herman Pole zginął z ręki moich rodaków? Tobiasz von Richtoffen-Deithven: Towarzysz nie zna żadnych granic! ndz. Juggenberg: Gdy żołnierz atakuje inne państwo racjonalnym jest założyć, że poniósł śmierć ze strony wrogich sił. Erick Monde: Nie od dziś wiadomo, że w całych Królewskich Siłach Zbrojnych obowiązuje doktryna drugiej linii z której żołnierze strzelają do swoich kamratów z pierwszej, jeśli ci się wycofują. Czy aby na pewno Herman Pole nie został zabity przez siły PMOB? Helmut von Hermann: To niedopuszczalne! Tobiasz von Richtoffen-Deithven: Towarzyszu Ciecieląg! Ciecierad Ciecieląg: Anuluję pytanie. Kara porządkowa rośnie do wysokości 10 000 loli. Ta komisja jest transmitowana w telewizji. Czy ma Towarzysz świadomość reperkusji swojej działalności wywrotowej? Erick Monde: Mi zależy tylko na prawdzie. ndz. Juggenberg: Gdy honor PMOB jest brukany, muszę odpowiedzieć. Twierdzenie o strzelaniu do naszych żołnierzy, jeśli ci się wycofują, to jest ordynarna kalumnia. Nasza druga linia, w tym przypadku żołnierze pozostający na okrętach, strzelała do pierwszej linii już podczas natarcia, aby rutynowo zwiększyć jej sprawność bojową. Są dowody na to, że kilka pocisków trafiło w kamizelkę kuloodporną Hermana Pole na odcinku lędźwiowym, ale ta zachęta wyłącznie mu pomogła. Przyczyną zgonu jest rozerwanie na strzępy gołymi rękami. Erick Monde: A właściwie dlaczego Aralczycy mieliby to robić? ndz. Juggenberg: Bo był żołnierzem atakującym ich kraj i mieli rozkazy jego obrony? Erick Monde: A co jeśliby Herman Pole by nie istniał? ndz. Juggenberg: Wtedy by go tam nie było, więc by nie zginął. Erick Monde: Moi rodacy nie mogliby nikogo tak okrutnie rozszarpać. To dowód na to, że Herman Pole nigdy nie istniał. A nawet jeśli, to może tak naprawdę napadł go tygrys, albo lew, a nie grupa Aralczyków. Czy to wszystko zostało sfabrykowane, by oczerniać Aralię? Ciecierad Ciecieląg: Anuluję. Towarzyszu Monde. Może i Towarzysz sobie prywatnie uważa Aralczyków za słabych i niezdolnych do okrucieństwa, ale wszyscy inni obecni na sali mają o nich lepsze zdanie. Byli oni w stanie swobodnie terroryzować PMOB. Grzywna wzrasta do 50 000 loli. Erick Monde: Chyba sam nie wierzysz w to, co mówisz. Jak ich sterroryzowali- scyzorykiem, czy żyletką? Ciecierad Ciecieląg: Anuluję. Tobiasz von Richtoffen-Deithven: Uszom swoim nie wierzę. Przecież resztki ciała Bohatera zostały odzyskane. Jak można w ogóle sugerować, że nie istniał. Niech towarzysz Juggenberg o tym opowie. ndz. Juggenberg: Po bohaterskim poświęceniu Hermana Pole mającym na celu uratowanie jak największej ilości kamratów, dozorca Gwido Czerniecki wydał rozkaz odzyskania jego ciała. Czterdziestu siedmiu żołnierzy PMOB oddało swoje życie w nierównej walce o szczątki Bohatera. W końcu udało się wyrwać sprofanowane resztki z rąk zdziczałych bojówkarzy i zabrać je na ponton desantowy, którym zostały ewakuowane ze Zgonu-6. Tobiasz von Richtoffen-Deithven: Chwała Bohaterowi! Helmut von Hermann: Chwała! Erick Monde: Czy żołnierze PMOB nosili kamizelki kuloodporne? ndz. Juggenberg: Nie było to na ich wyposażeniu podczas misji. Pansy Anclar: Czy mogę już zadawać pytania? Ciecierad Ciecieląg: Ależ Towarzyszko. Wciąż nie było żadnego pytania od Towarzysza Septimusa. Nie może Towarzyszka tak po prostu zakrzykiwać pozostałych członków komisji. Zresztą niech wypowie się sam Towarzysz Septimus. Może ma jakieś pytania do świadka? <Cisza> Ciecierad Ciecieląg: Towarzyszu Septimus? No i widzi Towarzyszka do czego taka wyrywność prowadzi. Pansy Anclar: Skoro Towarzysz nie chce pytać, to uważam, że ja mogę. Dysponuje dokumentami z bazy „Zalewowa”. Znajdują się w nich akty urodzenia pozwalające na prowadzenie poboru. Nazwisko Pole pada tylko raz. Jest to Adolf Pole, oficjalnie brat Hermana, który urodził się 11 listopada… Ciecierad Ciecieląg: Towarzyszka nie może teraz zadawać pytań. Pansy Anclar: Oj Ciecierad, słonko moje. Otóż mogę, bo nie został złożony żaden wniosek formalny o wykluczenie mnie z przesłuchania. Także proszę mi nie przerywać. Helmut von Hermann: Składam wniosek formalny o wykluczenie Towarzyszki Pansy Anclar z przesłuchania nadzorcy Juggenberga z uwagi na niepatriotyczną dociekliwość. Ciecierad Ciecieląg: Wniosek przyjmuję. Poddany zostanie pod głosowanie… Pansy Anclar: Zgodnie z paragrafem 53, ustępem czwartym regulaminu wewnętrznego komisji śledczych mam prawo dokończyć swoje pytanie przed głosowaniem. Helmut von Hermann: Jeszcze czego? Ciecierad Ciecieląg: Ja Towarzyszce nie przerywałem. Kara porządkowa w wysokości 1000 loli. Jeśli chodzi o regulamin to… prawda. Niech już Towarzyszka zada swoje pytanie. Pansy Anclar: W archiwach nie występuje akt urodzenia Hermana Pole, a wyłącznie Adolfa Pole. Nie ma też żadnej informacji w indeksie stanów cywilnych „Zalewowej” o małżeństwie między Hermanem Pole, a Helgą Pole. Pierwsze… Erick Monde: Ale dlaczego ktoś miałby budować bazę wojskową przy terenie zalewowym. To... Pansy Anclar: Ericku, pozwól. Ja to wszystko wyjaśnię. Erick Monde: Niech mi Towarzyszka nie przerywa. To tylko przeszkadza w dotarciu do prawdy. Ciecierad Ciecieląg: Anuluję. Pytanie zadaje teraz Towarzyszka Anclar. Erick Monde: Ona da się wpuścić w maliny! Pansy Anclar: Pierwsze wzmianki o Hermanie Pole to właśnie nadanie stopnia dziesiętnika dwa dni po dacie jego śmierci. Gdzie są te akta? Co się stało z tymi informacjami? ndz. Juggenberg: W dokumentacji PMOB panuje całkowity nieporządek na cześć Świętego Człowieka Śmiechobija, stąd można w niej dostrzec liczne braki. Jak Towarzyszka może zobaczyć, Adolf Pole urodził się jedenaście minut po północy. W ramach ciąży bliźniaczej Bohater urodził się wcześniej, czyli poprzedniego dnia. Dokumentacja z niego została zniszczona. Pansy Anclar: Jak, kiedy i dlaczego zniszczono tak ważne informacje? Ciecierad Ciecieląg: Było pytanie i odpowiedź. Proszę znać swoje miejsce pośród równych. Przystępujemy do głosowania w sprawie wykluczenia Towarzyszki Pansy Anclar z przesłuchania. Kto jest za? Ciecierad Ciecieląg, Helmut von Hermann, Tobiasz von Richtoffen-Deithven, Erick Monde: ZA! ZA! ZA! ZA! Ciecierad Ciecieląg: Kto jest przeciw? Pansy Anclar: PRZECIW! PRZECIW! PRZECIW! Ciecierad Ciecieląg: Głosy za osiągnęły 125 decybeli. Głosy przeciw zaledwie 55 decybeli. W związku z tym Towarzyszka Pansy Anclar wykluczona jest z dalszej części przesłuchania. Wszelkie jej dalsze wypowiedzi są uważane za nieistniejące. Odłączam mikrofon. Ciecierad Ciecieląg: Może i słowa Towarzyszki byłyby przejmujące, ale nikt ich nigdy nie pozna. Czy są jakieś pytania? Krzysztof Septimus: Ja chciałbym się jednak dowiedzieć jakie są okoliczności zniszczenia aktu urodzenia Hermana Pole. Ciecierad Ciecieląg: Towarzyszu, już Towarzyszowi tak dobrze szło, a wszystko Towarzysz rujnuje. Zagraniczne imię podejrzanych konotacji widać zobowiązuje. ndz. Juggenberg: Dzień po śmierci Hermana Pole Generał PMOB wydał słowne polecenie likwidacji wszystkich dokumentów związanych z Hermanem Pole dla dobra publicznego. Choć każdy mądry obywatel wie, że władzy należy ufać na słowo, wielu wciąż popełnia zbrodnie obiektywizmu i nadmiernie polega na słowie pisanym. Byle szaleniec może coś napisać i wydrukować. Czy to oznacza, że to prawda? Czasem lepiej, aby fałszywe treści nie kusiły. Więcej na ten temat nie mogę powiedzieć. Jestem tylko dumnym nadzorcą PMOB. Ciecierad Ciecieląg: Towarzyszko Anclar. Tego i tak nie będzie w transkrypcie. Może Towarzyszka liczy, że inni członkowie komisji, mężczyźni, zadadzą te okropne pytania za Towarzyszkę? Doceniam zrozumienie prawdziwych ról płciowych, ale nie życzę sobie dalszego zaburzania przebiegu przesłuchania. Ciecierad Ciecieląg: Dość tego. Proszę o wyprowadzenie Pansy Anclar z sali. Czy są jeszcze jakieś pytania? Tobiasz von Richtoffen-Deithven: Chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości, aby każdy mógł to usłyszeć. Towarzyszu nadzorco. Proszę powiedzieć wprost. Czy Herman Pole to prawdziwy Święty Człowiek? ndz. Juggenberg: Herman Pole był osobą z krwi i kości zupełnia jak ja sam. Nie ma prawdziwszego spośród Świętych Ludzi i tylko Pierwszy Wielki Mistrz Budzimir może się z nim równać! Erick Monde: Dlaczego baza „Zalewowa” została zbudowana przy terenie zalewowym? Ciecierad Ciecieląg: Anuluję. To bez związku z tematem. Przyznam, że mnie suszy. Przed częścią niejawną przesłuchania proponuję godzinną przerwę libacyjną. Czy są głosy sprzeciwu? <Cisza> Ciecierad Ciecieląg: A zatem zarządzam przerwę. Po niej rozpocznie się część niejawna, a na koniec zostanie złożone sprawozdanie z przesłuchania świadka numer 5. <Przerwa> Ciecierad Ciecieląg: Witam ponownie, już na podsumowaniu przesłuchania świadka numer 5. Na członka sprawozdawcę jednogłośnie wybraliśmy Towarzysza Septimusa…. Oczywiście żartuję. Helmut, wygłaszaj. Helmut von Hermann: Dziękuje Towarzyszu przewodniczący. Wnioski z przesłuchania nadzorcy Geralta Juggenberga są następujące: Helmut von Hermann: Po pierwsze. Decyzja o podjęciu ataku na Aralię przez Mistrza Budzimira VII była słuszna, niezależnie od jej umotywowania. Precz z monarchofaszyzmem! Helmut von Hermann: Po drugie. Herman Pole jako dziesiętnik dowodził dekurią podczas lądowania na plaży. Data nadania mu tego stopnia zostanie odpowiednio zaktualizowana na wszystkich dokumentach z użyciem korektora. Helmut von Hermann: Po trzecie. Herman Pole dzięki swojemu bohaterstwu uratował aż 50 000 żołnierzy PMOB. Należy rozpisać przetarg na aktualizacje wszystkich stu czterdziestu tysięcy tablic pamiątkowych. Helmut von Hermann: Po czwarte. Wszystkie sugestie, że Herman Pole zginął z ręki innych żołnierzy PMOB, lub wręcz nie istniał są wrogą propagandą. Komisja wniesie o ich penalizacje w lokalnych kodeksach karnych. Helmut von Hermann: Po piąte. Informacje, które padły na części niejawnej na zawsze pozostaną ścisłą tajemnicą państwową. Stawką jest zaufanie Ludu Szlacheckiego do idei Monarchosocjalizmu i Wszechbudzimiryzmu. A bez tego zaufania nasza społeczność ulegnie pokusom ciemności, krawaciarstwa i monarchofaszyzmu. Helmut von Hermann: To wszystko. Dziękuje Towarzyszom. Ciecierad Ciecieląg: Dziękuję. W związku zakończeniem przesłuchania numer 5 ogłaszam przerwę w obradach komisji do dnia jutrzejszego, godziny 10:30. Odbędzie się wtedy wspólne przesłuchanie numer 6-7 przedstawicieli Aralskiej Frakcji Młodych oraz Aralskich Służb Porządkowych. Erick Monde: A dlaczego ich? Już wykazałem, że AFM nie miała ze śmiercią Polego nic wspólnego. A ASP nie istnieje od czasu rządów Gieorgija, ci ludzie rozeszli się po kraju, i z lupą ich szukać... Ciecierad Ciecieląg: Winni zawsze się znajdą Towarzyszu Monde. Wyłączam mikrofony.
|