Zastanawiam się nad kwestią naszego konta rządowego i w ogóle nad sferą ekonomii kraju. Niby jest tam te niecałe półtora miliarda loli, ale moim zdaniem to nie powinno tak być. Pora na wprowadzenie nadal opisowej, ale
żywszej gospodarki, gdzie rząd będzie stale opłacał poszczególne inwestycje i nie będzie ryzyka, że środki po prostu się wyczerpią. Nie mamy zakorzenionej w tradycji instytucji deficytu.
Oczywiście możemy uznać, że większość tego typu kosztów powinny ponosić, ze względu na federalny charakter państwa i rozkład dużej własności, gubernie i to tam powinno być centrum obrotu mamoną, ale do tego potrzeba zaangażowania wszystkich zarządców, odpowiednich środków na kontach wszystkich guberni, a także stałego potrącania strat. Przykładowy
plan opisałem kilka miesięcy temu na potrzeby KGH.
Kończąc ten pseudointelektualny i pseudofachowy bełkot: proponuję przyjęcie kilku rozwiązań, które pozwolą rozruszać ekonomikę w ZSKHiW:
-Zobowiążmy gubernie do
stałego (comiesięcznego, półrocznego, dowolnie)
uzupełniania kont, z uwzględnieniem strat i przychodów. Ich różnice, a co za tym idzie także saldo, jest sprawą do ustalenia. Dobrze by było, gdyby każdy samorząd publikował w wybranej przez siebie formie szczegółowe informacje,
raporty finansowe.
-Uczyńmy z konta rządowego
skarbiec rezerw państwowych do wykorzystania w razie potrzeby. Z tych środków finansujmy najistotniejsze przedsięwzięcia: pokrywajmy koszta wojen, inwestujmy w armię, duże budowy, większe imprezy etc.
Niech każde takie wydarzenie niesie za sobą konkretne straty lub przychody!-Rozważmy reformę instytucji, jaką są
dotacje rządowe. Zachęćmy obywateli do
samodzielnego zdobywania środków, a zarazem stwórzmy system dotacji w guberniach. Będzie to można połączyć z faktycznym rozwojem poszczególnych regionów. Rząd powinien
pomagać przede wszystkim nowym obywatelom w zdobyciu pozycji społecznej, a także finansować większe przedsięwzięcia.
Powyższe rozwiązania, zwłaszcza punkt drugi, wymagają kilku kroków. W związku z tym chciałbym zaproponować zwiększenie puli... no
dodrukowanie piniondzów, powiedzmy 20 miliardów loli dla rządu i kolejnych kilku miliardów do rozdzielenia pomiędzy gubernie.
Zachęcam do rozważenia mojego planu. Warto by zadziałać w sferze ekonomii, co mimo ograniczeń wynikających z gospodarki opisowej, może stanowić ciekawą innowację.