|
Tobiasz von Richtoffen-Deithven
|
 |
« Odpowiedz #121 : Września 21, 2014, 01:17:32 » |
|
Bialeńczycy nie lubią naszej fabuły, jutro będą rozmowy co do reguł wojny. Dam wam znać.
A to jest to, co udało mi się uratować:
Był środek nocy, nad Bialenią górowały gwiazdy. Pewien farmer przyglądał się niebu, lecz w pewnej chwili zauważył parę przemieszczających się czarnych punktów. Były to samoloty, a konkretnie bezszelestne szybowce. Farmer niczego nie świadom, myślał że to ćwiczenia Bialeńskich Żołnierzy.
Dwie godziny wcześniej.... -Dobra żołnierze! Oczepiamy liny za 5 sekunnnddd!!!- Krzyknęła osoba siedząca obok pilota szybowca -Trzymać się! Richtoffen ma rację!- Odparł pilot obok *odgłos odczepianej liny i cisza* -Nasłuchujcie, jeśli przestaniecie słyszeć nasze samoloty, to znaczy że możemy już wyłączyć radia i całą elektronikę- Powiedział Richtoffen -Czemu Pułkowniku?- Spytał się nowicjusz, nieśmiałym głosem -Żeby nas nie wykryli durniu, lecimy cichym szybowcem, a cisza wokół oznacza że samoloty ciągnące nas wracają do bazy
Nastała godzina 2 rano. Godzina zemsty.
-Panowie! Zaraz będziemy kołowaaa... *huk*
Mija 5 minut, z odłamków szybowca Hamilcar wychodzi kilkoro ludzi, jeden z radiostacją. -Olaf, jaki jest status?- Spytał dowódca Tobiasz -Kilka szybowców gdzieś zaginęło, jeden się nie odczepił, mamy około 15 dział, 2 mobilne i z 430 ludzi. -Szlag by trafił, a jak Batalion 1.? -Podobno ponieśli ciężkie straty, ogień dział przeciwlotniczych musiał zniszczyć samoloty transportowe, kilkuset lekkich spadochroniarzy szturmuje Elektrownię, o Zaporze mi nic nie wiadomo. -Niedobrze, jeśli nie zniszczymy zapory to nasze wojska nie będą mogły lądować na południowym zachodzie. A gdzie my w ogóle jesteśmy?- Spytał z oburzeniem Richtoffen -Na drodze numer 16, więc radzę szybko się zebrać i ustalić co dalej.
Po chwili Richtoffenowi udaje się odnaleźć wszystkich pozostałych przy życiu żołnierzy.
-Słuchajcie panowie- powiedział Richtoffen oparty o prowizoryczny stół z mapą- Jesteśmy tu, naszą misją jest zaminować o tą drogę, i ukryć się czekając na ewentualny konwój. Bez tej drogi Bialeńczycy nie mają jak transportować zaopatrzenia na południowo wschodni brzeg. Ponieśliśmy już pierwsze straty. Zaginęło 54 naszych, a 6 zmarło od obrażeń przy lądowaniu. Sądzimy że ta pięćdziesiątka wpadła niestety do morza, albo wylądowała w innym miejscu i została pojmana. Dowiedziałem się także że 1. Batalion stracił ponad 200 ludzi i masę samolotów, ale za to zniszczył doszczętnie elektrownię i udał się do pobliskiej puszczy. Tam pobudują kryjówki i będą czekać na dalsze rozkazy. -No dobrze sir, ale co my mamy robić?- spytał Sierżant Harbuw -Zaminujcie drogę, wykopcie okopy, ustawcie działa i zbudujcie ośrodek medyczny i sztabowy. Bądźcie czujni. Bialeńczycy wkrótce tu będą.
|