Jak każda szanująca się firma lotnicza Stal-Hydro-Fłot zatrudnia dziesiątki pracowników, których celem jest dogadzanie naszym klientom. Łączna ich liczba nie jest podawana do publicznej wiadomości w obawie przed szpiegami i nawet ja sam jej nie znam. Mogę jedynie powiedzieć, że poza licznymi pracownikami dyrekcji oraz sprzedawczyniami biletów pracują u nas przede wszystkim piloci oraz stewardessy. Może zacznę od przedstawienia tych pierwszych:
I jak? Zadowoleni? Oczywiście, że to żart. Naprawdę dziewczyny prezentują się dużo lepiej:
Głównym zadaniem stewardess jest podawanie gościom herbaty i najnowszych numerów "Strażnicy". Jest to ważna funkcja propagandowa, ku chwale Hirschbergii! W normalnych liniach prezentują także jak zachować się w wypadku niebezpieczeństwa. SHF z tego zrezygnował, bo przecież katastrofy są niemal niemożliwe, a i tak nikt by nic nie zapamiętał. Za to bilety są tańsze! Zazwyczaj na pokładzie są co najmniej dwie stewardessy.
Na koniec pilot. Jest to doświadczony fachowiec, kiedyś samochody naprawiał to się zna. Oczywiście nie on jeden u nas pracuje: zatrudniliśmy też jego synków.
Krótko mówiąc nie narzekać, bo taniej nie polatacie. Miłej podróży!