Pewnie się mylę, ale uważam że jest to niepotrzebne, ja trafiłem do ZSKHiW tylko dlatego że pewien kolega powiedział mi "stary! jest takie państwo gdzie bez bana możesz przeklinać i gdzie są luzy", od razu się zasymilowałem. Takie warsztaty jeszcze bardziej zniechęcą nowych do państwa.
Muszę się zgodzić. "Warsztaty" w tradycyjnym tego słowa rozumieniu są zdecydowanie złym pomysłem. Raczej myślałbym o ulepszeniu systemu "powitania" nowych. Należy zmodyfikować FAQ i być może wprowadzić coś na kształt sarmackiego "pogotowia obywatelskiego".
Chodzi o to, by wstępny przekaz był przyjazny nowicjuszowi. Co z tego, że od razu wyjaśniamy mu, iż powinien wybrać gubernię X czy przyjąć taką czy inną narodowość, skoro ów "nowy" za nic nie rozumie o co nam chodzi. Mówiłem także o zmianie FAQ, gdyż obecne może z początku odstraszać rozmiarami. Fragment o Grzybowych Dolinach i jojonacjach przesunąłbym na koniec, gdyż ważniejsze dla przyszłego obywatela jest to czym jest ZSKHiW i kiedy otrzyma obywatelstwo.
Ciekawe są słowa Tobiasza dot. luzów i przeklinania. Może nie oddają one całkowicie naszego klimatu, ale z pewnością warto wykorzystać opinię kraju pozbawionego sztywności i gdzie de facto niemożliwe jest zostać zbanowanym. Bądź co bądź wielu internautów ma doświadczenie z innych forów, gdzie trzeba być posłusznym adminom. Należy zatem podkreślać, że u nas jest inaczej.
Problem w tym, że nasza mikronacja prawie nie ma szans na ściągnięcie ludzi, którzy zaczynają przygodę w V-świecie. Zazwyczaj chcą oni osiągnąć coś wielkiego, albo ogólnie konkretnego, toteż wybierają poważniejsze mikronacje. Jesteśmy skazani na próby ściągania opornych znajomych.
Słuszne słowa. Prawdę mówiąc bez infrastruktury i reklamy, która zachęcałaby całkowicie przypadkowych ludzi nie mamy dużych szans na ściągnięcie kogoś spoza naszych realnych znajomych. Historia jednak pokazała, że zdarzają się przypadki, gdy uda nam się kogoś namówić do rejestracji. Tylko co potem? Dlaczego mało kto zostaje?