W związku z katastrofą dokonałem wizytacji naszej stalowni w której produkowane są Zbigniewy.

Nie doszukałem się łamania ludowych prawideł behape, ani wad procesu produkcyjnego. Pochwaliłem pracujących za grochówkę dziennie Aralczyków, a także zwolniłem bez odprawy tych, którzy w wypadkach przy pracy potracili kończyny tj. jedną trzecią wszystkich pracowników. Na szczęście w krajobrazie postapokaliptycznej Aralii na każde stanowisko jest stu chętnych.
