Inna sprawa, że mój ojczulek to był jak ksiądz: obce dzieci mówiły do niego "ojcze", a jego własne "wujku". Wspominałbym go miło gdyby nie to, że mi stary pierdziel w spadku jeno nazwisko zostawił, a majątek przekazał Viserysowi.
Viserys zatem wszystko przepił u Dzikich ze Wschodu i się musiał u Derikorów zatrudnić.
To moja Gubernia! Co do nazwiska to proponuję Bękart. Inna sprawa, że w ZSKHiW w zasadzie nie ma ślubów.
Czyli wszyscy jesteście nieślubni, formalnie? No to ja tu widzę sami swoi!
Archibokassa jest ślubna, to jedyna niefikcyjna kobieta w Królestwie.