Teza poboczna o Kurduplach
Według wielu ludzi ziemia Weerlandzka i Hirschberska była od niepamiętnych czasów przesycona dziwną obecnością. Mieszkają w niej bowiem ludowe Kurduple. Są to dobroczynne duchy, opiekujące się różnymi sferami przyrody i ludzkiego życia. Obserwują i wpływają na życie Hirshbergi i Weerlandu. Nie są jednak wszechmocne, podlegają bowiem Prabudzimirowi. Skąd wiemy o ich istnieniu? Kurduple objawiają się przez zjawiska naturalne, a także przez szamanów i znachorów, którzy komunikują się z nimi, wprowadzając się wcześniej w fantasmagoryczny nastrój za pomocą bimbru. Mogą oni bezpośrednio rozmawiać wtedy z Kurduplami, a następnie przekazywać innym zamysły duchów. Kurduple mają bowiem konkretne zamiary co do naszego świata, niestety niemal całkowicie nieodgadnione. Wielu mędrców próbowało rozwiązać tą zagadkę, ale prawdę pokazać mogą jedynie Kurduple. Wiadomo natomiast czego oczekują Kurduple od ludzi : sprawiedliwości, uczciwości, wzajemnej życzliwości i pomocy oraz kultywowania starych tradycji, w tym wiary w nie same.
Nie wiadomo skąd wzięły się Kurduple. Wiemy, że istniały na długo przed przybyciem do Weerlandu i Hirshbergi pierwszych ludzi. Już ci pionierzy odkryli istnienie Kurdupli i oddawali im cześć w pierwszych chramach. Chramy te już dziś nie istnieją, ale o historii kultywowania Kurdupli świadczą rozmaite dokumenty i zabytki. Określenie Kurdupel znane jest od dawna. Oto
dowód. Wielu wyznawców Kurdupli jest pewna, że Kurduple stworzył bezpośrednio Prabudzimir. Inni uważają, że są istotami będącymi niemal równoważnymi Prabudzmirowi.
Ludziom znane jest wiele konkretnych kurdupli. Najpopularniejszy jest Kurda Burda. Nie można jednak powiedzieć, że stoi on najwyżej w hierarchii Kurdupli, gdyż takowej nie ma. Wszystkie Kurduple są sobie równe. Kurda Burda jest bóstwem opiekuńczym całego Weerlandu, a przede wszystkim okolic Laszkbergu. Kolejnym ważnym Kurduplem jest Koń Pławański, patron szeroko pojętego rolnictwa. Bardzo popularny jest kult Zupaztrupy, kurdupla błogosławiącego rzemieślnikom, w szczególności bimbrownikom. W Laszkbergu i Patrybowie ludzie chętnie wyznają Matkę Rurę, Kurdupla opiekującego się rodzinami. Kurduple mają całkowicie zbieżne intencje i zamiary. Działają jak jedna istota, aczkolwiek wiemy, że nią nie są.
Kurduple przekazały szamanom wiele prawd o ludzkim życiu. Człowiek ma stworzoną przed wiekami duszę, która po śmierci opuszcza ciało i jeżeli człowiek żył słusznie - wędruje do tajemniczej krainy szczęśliwości, gdzie bimber leje się strumieniami i nigdy nie trzeba pracować. Jeżeli natomiast człowiek żył niegodziwie jego dusza wędruje do skalnej krainy, gdzie zamienia się w kolorowy mech i wraz z innymi duszami obrasta gigantyczny kawał granitu. Niestety Kurduple nie wyjawiły szamanom jaki to ma cel… Kultyści Kurdupla wierzą, że wszystko to służy jednemu wyższemu celowi.
Wytłumaczyły za to dość ogólnikowo skąd na świecie wzięło się zło. Podobno na Ziemi istnieje, drugi rodzaj Kurdupli, złe Kurduple, toczący walkę z dobrymi Kurduplami. Echem chwilowych zwycięstw złych Kurdupli są kataklizmy w fizycznym świecie. Niestety na tym przesłanie się kończy. Ludzie muszą wybierać między dobrem a złem, na podstawie własnej intuicji, wspieranej przez Kurduple oraz na podstawie odwiecznych ludowych praw także wyjawionych (niestety nie wiadomo komu dokładnie) dawno temu przez Kurduple. Kurduple nie opisały w jaki sposób powstał świat, więc Kult Kurdupla kieruje się w tym aspekcie teoriami czysto naukowymi.
Kurduple czczone są w chramach, czyli ludowych świątyniach. Są to miejsca refleksji i modlitwy. Tam też szamani, kurduplystyczni kapłani, wprowadzają się alkoholem w trans, by spotkać się z Kurduplami. Chramy na ogół nie są duże. Centralny punkt chramu to wielofunkcyjny ołtarz. Nieprawdą jest, jakoby składano na nim ofiary z ludzi. Kurduplom składa się co najwyżej niewielkie ofiary z roślin jako dowód oddania i poświęcenia Kurduplom. Chramy są bogato zdobione, głównie rzeźbami przedstawiającymi rośliny, zwierzęta, ludzi, ale też różne historie.
Kult Kurdupla ma rozmaite symbole min. płonące oko, rurę od odkurzacza czy pasącego się konia. Symbole są odmienne w różnych częściach Hirshbergi i Weerlandu. Przez lata kształtowały je przesłania szamanów i ludowe tradycje. Kult Kurdupla nie ma więc jednego najważniejszego symbolu.
Kurduple są dość rzadko przedstawiane w rzeźbie i malarstwie, a to ze względu na to, że Kurdupli jako istot niematerialnych nikt nie widział. Kurduple są więc przedstawiane w sposób alegoryczny. Ich posągi znajdywane są w różnych miejscach w Weerlandzie.
Poniżej zamieszczam krótki opis najpopularniejszych Kurdupli. Niebawem opiszę też pozostałe Kurduple:
Kurda Burda
Wielki Kurda Burda istniał już w czasach prehistorycznych. A właściwie istniało bo nie wiadomo jakiej to jest płci. Wiadomo jednak, iż ziemie ówczesnego Weerlandu zamieszkiwał wtedy lud olbrzymi, żyjący pobożnie i sprawiedliwie pod opieką Kurdy Burdy. Napadał on więc na swoich sąsiadów, grabiąc, gwałcąc i mordując. Uwcześni mieszkańcy Weerlandu panowali wszędzie tam gdzie nie było słychać szumu fal i gdzie Ziemia była równinna. Jednak potem ci ludzie odwrócili się od Kurdy Burdy, przez co zmaleli i zniknęli w chaosie dziejów, a ich chwała przeminęła. Kurda Burda specjalnie się tym nie przejęło, mogło się bowiem wtedy bez ograniczeń zając swoją pasją, czyli sklejaniem modeli z kubeczków po jogurcie. Po pewnym czasie, widząc, że nic wielkiego nie zdoła osiągnąć w tym temacie, zajęło się nowym ludem – współczesnymi Weerlandczykami, którzy z pokorą zaczęli go wyznawać. Może to i nie zgodne ze źródłami historycznymi, ale tak powiedziało samo Kurda Burda szamanowi Niezamysłowi 200 lat temu. Zapewniło też, że kiedyś wszyscy Weerlandczycy zjednoczą się, i wzorem starożytnych ludów wyruszą w świat z ogniem i mieczem.
Kurda Burda jest bardzo przywiązane do ziemi Weerlandzkiej, której jest patronem. To ono czuwa nad tradycją weerlandzką i naturalnym życiem tej krainy. Ponieważ prości ludzie muszą je sobie jakoś wyobrażać, przedstawia się je jako starszego faceta, w dzinym ubraniu i z laską w ręku lub też jako gościa z dziurą w brzuchu. Dziura ta symbolizuje natarczywe modlitwy Weerlandczyków:

Koń Pławański
Koń Pławański w czasach zamierzchłych wesoło kłusował po całej Ostii. Znaczy biegał, nie nielegalnie polował. Ludzie wtedy głupi byli i ziemi nie potrafili uprawiać. Koń, przyjaźnie do nich nastawiony, pokazał im uprawne rośliny i żyzne gleby. Wymyślił dla nich pługi, brony i inne narzędzia rolnicze. Zesłał też ludziom, zwierzęta do pomocy: zwykłe konie. Mieszkańcy Weerlandu jednak nie zamierzali korzystać z ich siły, myśląc że to podstęp Gierkemiasza. Pełni nieufności zjedli konie. Tak narodziło się tradycyjne salami. Koń obraził się za to na ludzkość i osiadł na stałe w magicznej krainie zwanej Pławną.
Jak nietrudno się domyśleć, Koń Pławański patronuje dziś rolnictwu. Jest z nim związanie wiele ludowych tradycji i obrzędów. Jego kult jest jednak ostatnio mało popularny ze względu na to, Weerlandczycy z niewiadomych powodów nie lubią koni.
Chram poświęcony koniowi Pławańskiemu:

Zupaztrupa
W czasach zamierzchłych ludzie zajmowali się samymi pierdołami. Projektowali komputery kwantowe, badali DNA, budowali statki kosmiczne. Zupaztrupa stwierdził, że tak być nie może. Zszedł więc na ziemię i pokazał ludziom pożyteczne zajęcia: kopanie węgla, obrabianie drewna, pieczenie chleba i pędzenie bimbru. Zwłaszcza to ostatnie zmieniło ludzkie życie. Pijąc cudowny napój zapomnieli oni dawnej wiedzy. Ich życie stało się proste i wesołe. Z nowego wynalazku skorzystał też sam Zupaztrupa. Rozpił się on i już nic nowego ludziom nie przekazał. Odtąd po pijaku chodził po świecie niszcząc swoich wyznawców, których sensu działań nie pojmował.
Zupaztrupa jest więc opiekunem rzemiosła, a zwłaszcza bimbrowników, a także opiekunem pijaczków. Jego wizerunki często umieszczane są w knajpach i zakładach pracy. Wielu wyznawców harmonijnie łączy oba przymioty bóstwa, pijąc w pracy. Jest to wielce godne pochwały.

Matka Rura
Matka Rura dawno temu starała się nauczyć ludzi czegoś o życiu rodzinnym. Ludzie ją jednak wyśmiali. Matka Rura nie ma swojej rodziny, więc co może o tym wiedzieć. Było to dość trafne spostrzeżenie, acz Matka Rura oburzyła się i zabiła tychże ludzi. Byłaby to więc całkowicie negatywna postać, gdyby nie to, że wyprawiła im potem piękny pogrzeb.
O Matce Rurze ludzie dowiedzieli się całkiem niedawno dzięki pewnemu szamanowi z Patrybowa, który miał wizję bóstwa podczas robienia porządków domowych. Mimo to kult Matki Rury stał się szybko bardzo popularny. Kurdupel jest patronką rodzin. Jej wizerunki znajduja się w wielu Weerlandzkich domach.

Film dokumentalny poświęcony Matce Rurze:
http://www.dobro-dobro.pl/index6.htmlAtomowy Antoni
Kurdupel ten patronuje lasom, jego kult jest więc bardzo rozwinięty w Neomezycie. Niegdyś był to dziwny bożek, który wolał drzewa od ludzi. Pod jego przewodnictwem lasy zarosły cały Neomezyt. Był on też bardzo ciekawski, więc dał ludziom dostęp do energii atomowej (czyli, według Tradycji, magii), by zobaczyć co z tego wyniknie. Na efekty tego postępku wciąż czeka. Stworzył też gąsienice neomezytowe by broniły lasów.

Werbalny Dąb
Kurdupel ten mieszkał dawno temu w dziuplach Weerlandzkiego lasu. Stamtąd napadał na kłusowników, a także na wyznawców innych Kurdupli, przy czym zachowywał się bardzo cicho. Stąd też pierwszy człon jego imienia. Ponadto spoufalał się z mieszkającymi w głębi puszczy drwalami i smolarzami. Utożsamiany jest obecnie z przyrodą, co sprawia, że jest powszechnie nienawidzony. Jak sama nazwa wskazuje przedstawia się go najczęściej jako sosnę.

Stwór, który przychodzi w dzień
Jest to tajemniczy Kurdupel, mieszkający w głębinach Rzeżuchy. Na dnie, wśród mułu, ma swój dwór, zbudowany z kadłubów zatopionych barek rzecznych. Bowiem Stwór, który przychodzi w dzień niekiedy zatapia i wciąga pod wodę statki płynące rzeką. Takie porwanie statku jest znakomitym omenem dla jego załogi, a także dla ludzi mieszkających na brzegach Rzeżuchy. Mogą oni zbierać towary, które wypadają z tonących łodzi. W zamierzchłych czasach Stwór, który przychodzi w dzień był jednak nienawidzony, przez niektórych co głupszych ludzi. Wielu śmiałków próbowało spalić jego podwodny pałac, lecz nikomu to się nie udało.
Podczas ostatniej akcji oczyszczania Rzeżuchy nie znaleziono jednak siedziby Stwora, który przychodzi w dzień. Pobożni ludzie twierdzą, że Kurdupel przeniósł się w głębiny Morza Żywego. Stwór, który przychodzi w dzień jest, jak nietrudno się domyśleć patronem zbiorników słodkowodnych.
Niewidzialna Ręka Wolnego Rynku Niegdyś nie było gospodarki, a Kurdupel ten nie miał nic do roboty. Potem jednak ludzie zaczęli produkować, sprzedawać, kupować i oszczędzać. Niewidzialnej Ręce Wolnego Rynku nie spodobało się to. Postanowił on wprowadzić chaos tworząc banki, giełdy, kredyty, lokaty i tym podobne. Ludzie nie byli z tego radzi, ale chętnie słuchali Kurdupli i wprowadzili te pomysły w życie. Po latach zapomnieli jednak o tych praktykach religijnych. Dlatego też w ZSKHiW nie ma rozbudowanych usług bankowych. Jak nietrudno się domyślić Niewidzialna Ręka Wolnego Rynku patronuje kupcom, bankowcom i lichwiarzom. Ręka objawił się kiedyś szamanowi Alfredowi z Odmętów. Na podstawie jego przekazów namalowano wizerunek Kurdupla:

Ciekawostka: wielu wizjonerów Kultu Kurdupla widziało w swych snach Niewidzialną Rękę Wolnego Rynku jako wielką okrągłą głowę:
Górski Pierdolec Kurdupel ten od setek lat podróżuje po Weerlandzie szukając gór. Niestety w Weerlandzie nie ma żadnych gór, więc bóstwo musi błąkać się bez końca. Szamani zastanawiają się czy Stolcowa Góra nie zaburzy tej starożytnej równowagi. Mimo wszystko Górski Pierdolec patronuje podróżnikom i hotelarzom.
