Ciecierad Ciecieląg
Czcigodny Gubernator Wszechzachodu
Wielki Elektronik
Filar Monarchosocjalizmu
   
Posłuch 0
Offline
Wiadomości: 6128
Numer gg: 48274042
|
 |
« Odpowiedz #213 : Kwietnia 06, 2016, 09:42:27 » |
|
Szałas Ciecieradzki dawno nie był przez nikogo odwiedzany. Widać to po stosunkowo małej ilości butelek po bimbrze i niemal już niewyczuwalnej woni alkoholu i wymiocin. Drzwi są otwarte. Pod dachem zdążyły się już zalegnąć jeżozwierze. Jedyne, co świadczy o tym, że obiekt jeszcze w ciągu ostatniego półrocza był zamieszkany świadczy leżąca na stole kartka z datą (dzień rozmazany) listopada. Nie jest podpisana, jednak po treści i błędach ortograficznych można z całą pewnością poznać, że autorem zapisanego na niej tekstu jest Ciecierad Ciecieląg.
Na progu mego domu ktoś oddaje mocz, dziedzinę moją ma za szalet, do okien mi zagląda stale dzień i noc...
Towarzysze, jeśli czytacie ten list, to jest on napisany żebyście wiedzieli, że do Was napisałem. W ostatnich miesiącach podejmowałem liczne działania mające na celu ratowanie ZSKHiW. Nie zawsze czyniłem je z taką samą intensywnością, czasami przerywałem, lecz z trwającym od ponad roku kryzysem walczyłem poświęcając temu całą swoją rodzinę, życie prywatne, biznes... W końcu jednak doszedłem do wniosku, że mój monarchosocjalistyczny zapał uległ osłabieniu. Rzadziej czytałem dzieła Wielkiego Sternika i Premiera Tysiąclecia, nie rozwijałem podległych mi instytucji i jednostek samorządu, a byłem nawet o krok od dokonania w nich zmian, co Wielki Sternik potępił. Z coraz większym trudem przychodzi mi badanie ścieżek monarchosocjalizmu. Przygasła też moja dawna religijność, postawa niezłomnego obrońcy wiary w Pumbę, która towarzyszyła moim największym tryumfom na polu walki o dobrobyt i lepsze jutro Ludu Szlacheckiego.
W związku z tym postanowiłem opuścić Lud Szlachecki i wrócić do Pumbogorodzia, aby tam oddać się rozmyślaniom nad tym wszystkim, co zaszło. Aby wrogowie Ludu Szlacheckiego nie nabrali śmiałości w swoim szkodzeniu mu, pozostawiam Wam mojego sobowtóra. Dzięki niemu nikt nie odważy się nękać Socjalistycznego Królestwa, obawiając się aktywnego w każdej dziedzinie, prowadzącego niezwykle prężną politykę, premiera.
W tym miejscu tekst się urywa. Poniżej widnieje inna data, już z tego roku.
Towarzysze, modląc się do Pumby poczułem, że muszę chwilowo wrócić do ZSKHiW i jakkolwiek zorientować się w obecnej sytuacji. Poinstruowałem sobowtóra w sprawie jego dalszych działań. Nie wnikałem w skuteczność tych, które zaleciłem mu wcześniej. Jeśli tylko wypełni wszystkie moje zalecenia, problem Grodów Wielkich zostanie rozwiązany w najwyżej tydzień. Trudne może być sfinansowanie przedsięwzięć kolejowych, bo mój sobowtór może nie zdołać przedstawić Wam mojej koncepcji systemu finansowego ZSKHiW, jednak sumienne prowadzenie finansów instytucji państwowych powinno przynieść już wystarczające dochody, a rząd, korzystając z ich pomocy, najprawdopodobniej zdoła wywiązać się ze swoich zobowiązań. Wierzę w to, bo moje długi zostały przecież przez sobowtóra spłacone i bankructwo już mi nie grozi. Mimo to, nie czując potrzeby posiadania bogactw, wracam do Pumbogorodzia dla dalszej kontemplacji.
14 marca 2016 Modląc się do Pumby, widziałem Hermana Pole. Uznałem to za znak i pod osłoną nocy przyjechałem na krowie do Hirschbergu. Jak się okazało, było to uzasadnione. Bez moich zeznań rozprawa między Dumbledorem i Derikorem pewnie byłaby bezowocna. Teraz tylko czekać na wyrok - niechże się to wszystko wreszcie skończy. Przywołanie Hermana Pole pokazuje, że łaska, jaką obdarza mnie Pumba, powoli wraca do stanu, jaki miała w pierwszym okresie mojego życia w ZSKHiW. Niemniej jednak, wciąż nie mogę tu pozostać. Zbyt wiele jeszcze targa mną wątpliwości. Będę dalej modlił się do Pumby aż ten da mi znać, że już czas.
6 kwietnia 2016 Pumba objawił mi, że Lud Szlachecki, pozbawiony przywódców tonie w fałszu i obłudzie. Neguje się bohaterstwo przodowników pracy, przestaje się nawet prześladować mniejszości religijne, co wcześniej było zjawiskiem codziennym. Widząc ten straszny obraz wróciłem raz jeszcze. Przekonałem się na własne oczy, że tak jest w rzeczywistości. Dalszy ciąg rozprawy ws. zmiany nazwy działu jest dowodem na upadek starych monarchosocjalistycznych wartości. Nie wiem jak mu zapobiec. Dopóki się tego nie dowiem, pozostanę na Stepie. Aż do mojego ostatecznego powrotu, jeśli ten nastąpi, nie pojawię się w Socjalistycznym Królestwie. Nie mogę znieść tej degrengolady. Pełen wiary w to, że list zostanie w końcu odczytany przez godne osoby, Ametyst Faradobus powinien przez ten czas uchwycić ster polityki zagranicznej zgodnie z konstytucją. Zgodnie z moimi instrukcjami, mój sobowtór w imieniu rządu wyraża z góry zgodę na królewskie projekty w polityce wewnętrznej, której ciężar spadnie na razie w całości na jego barki. Niech Pumba Was błogosławi. Niech nie dopuści do śmierci idei monarchosocjalizmu. Tak Wam z serca błogosławię.
|