|
|
Mistrz Budzimir VII
Arcypatriarcha
Primus inter pares
Filar Monarchosocjalizmu
   
Posłuch 8
Offline
Wiadomości: 6878
|
 |
« Odpowiedz #31 : Września 14, 2021, 08:41:59 » |
|
Wielki Sternik Przypowieść o trybunale. Wiosny jednej Wielki Sternik w progu gmachu trybunału się ukazał i zakrzyknął z sił całych: ‘Oskarżam Mistrza Budzimira VII Bartosza Derikora o bycie mym jedynym i całej Aralii wielkim przyjacielem, wzorem do naśladowania, ofiarą wiecznych prześladowań, mądrym panem, dobrym panem, wielkim panem! Oskarżam go o bycie najgodniejszym pośród budzimirystów, który światło oświecenia niesie pośród ludy prymitywne takie jak mój! Oskarżam go o bycie tym, kto włosy z głowy mej ujmuje’. A gdy krzyk ustał, pani z okienka orzekła, że jak chce kogo Sternik oskarżyć, to formularz stosowny z oskarżeniem musi wypełnić i tak też Sternik w swej Wielkości poczynił. Dni kilka minęło, a przed trybunałem i Sternik i Budzimir stanęli. Zarzekał się Budzimir, że żadnej z wymienionych przewin winien nie był, a tylko Sternik sam siebie może zwać wzorem, prześladowanym, mądrym panem, dobrym panem i wielkim panem. Powziął on nawet garść monet i biednemu chłopcu żebrzącemu w kącie sali ją podarował swoją niegodność chcąc tym ukazać. Nie dał się mu jednak zmylić Wielki Sternik i mowę zwą począł, by przewiny Budzimira wykazać: ‘Czyż nie jest prawdą, że Budzimir w swej mądrości oszukał każdego mieszkańca naszych ziem, iż jest mym wrogiem? Ileż to razy się ze mną posprzeczał, ileż to ustaw mych odrzucił? Żaden by nie pomyślał, że przyjaźń nas łączyła i to jest dowód na jej istnienie czyniąc Budzimira mądrym panem!’ Zakrzyknął tedy Budzimir: ‘Kalumnie przebrzydłe! Tylko tyś jest na tym świecie mądry pośród żywych!’, a Sternik mowę swą kontynuował: ‘Czyż nie jest prawdą, że nie raz Budzimir w swej dobroci wojska na Aralie posyłał? Wrogów zjednoczenia żołnierze tedy mordowali jedność naszą i budzimiryzację cementując! Tedy i Herman Pole bohatersko poległ pierwszym pośród związanych z Aralią Świętym Człowiekiem się stając. To czyni Budzimira dobrym panem!’ Krzyczeć Budzimir począł i po podłodze się miotał, zaś Wielki Sternik ku niemu podjechał, rękę jego ujął i na swą głowę ją położył. Pogładził ją Budzimir i spokojnie zasnął, a Sternik mowę swą dokończył: ‘Czyż nie jest prawdą, że jeden jedyny Budzimir VII, gdy prawowity król Joksymil przybył, ręki swej do mordu jego w żaden sposób nie przyłożył? On jeden nie jest winien, bowiem widział on od początku zło Arkadiusza, prześladowania jego znosił. Lecz gdy powrócił król Ametyst, zrazu się z nim ułożył i słowa mu szeptał, by ten w Aralii zamieszkał, aby lepszego losu i ogórków morskich mi przysporzyć. To czyni Budzimira wielkim panem!’ Zbudził się tedy Budzimir VII, łzami się zalał i do win wszelkich się przyznał. Spojrzał sędzia na niego z litością i winnym go uznawszy, karę dziesięciu batów przez samego Sternika zadanych mu wymierzył. Pochwycił Wielki Sternik bat sądowy i począł uderzać, a Budzimir wił się, stękał i krzyczał, by mocniej razy zadawać dla całkowitej winy odpokutowania. Dziesiąty cios Wielki Sternik zadał i w milczeniu ku Aralii odjechał.Przypowieść o złodzieju. Przybył niegdyś Wielki Sternik do Ruhe, by w otwarciu sklepu uczestniczyć i wielki tłum się zebrał. Wstęgę czerwoną miał przeciąć i choć setka schodów do wejścia i niej prowadziła, to bez trudu do niej dotarł Prabudzimira zachwalając. Powinności swej sterniczej dokonał i lud ruhański niczym ryb ławica ku sklepowi popędził, aby dóbr doczesnych nazdobywać. Sam Sternik ino bimberku ulubionego i smaru do kół chciał zakupić, lecz tedy posłyszał, że prostownica BL21(DE3) Mrocznej Korporacji, najlepsza spośród produktów dostępnych na rynku, rozgrzewająca się do pięciu tysięcy kelwinów w mniej niż dziesięć sekund, stworzona przez najlepszych inżynierów Akademii Biedaszybniczo-Hutniczej o połowę taniej niż zwykle sprzedawana była. Zrazu ku niej pojechał, a gdy drogę ktoś mu zastępował, to go taranował. Dotarł Sternik do sekcji Mrocznej Korporacji, wiodącej firmy na rynku artykułów gospodarstwa domowego, której produkty nigdy was nie zawiodą, lecz wy możecie zawieść je, a jedna tylko prostownica się ostała na półce najwyższej. Sięgnąć jej Sternik nie mógł i gniew się w nim zbierał, a tedy mąż wysoki o lokach długich niecną nóg mocą podbiegł i dla siebie prostownicę BL21(DE3) pochwycił. Obelgę taką widząc zakrzyknął Sternik, że on był pierwszy, złodzieja dopadł, za prostownicę chwycił i wyrwać ją spróbował. Nie poddawał się jednak kradziej i z ust swych kłamstwa dobył, iże to on pierwszy był i bardziej prostownicy potrzebował. Szarpać się Sternik i złodziej poczęli, oboje na klepisko trafili, żaden drugiemu prostownicy BL21(DE3) ustąpić nie chciał. Za Krocze Sternikowe chwycił złodziej i z sił całych je ścisnął, lecz Sternik nie znał bólu i sam dusić wrażego kradzieja począł. I tak ich ochrona sklepowa zastała. Zabrano Sternika i złodzieja przed zapis obrazów ruchomych, a te fałszywie ukazały, jakoby złodziej pierwszym przy prostownicy BL21(DE3) się znalazł. Triumf zła już miał nastąpić, gdy Sternik usta swe na niebiesko pomalowała, suknię założyła, róż wiankiem głowę przyozdobiła i orzekła: ‘Jestem kobietą’, a padli wszyscy na kolana, zaś złodziej skruszony o litość błagając prostownicy BL21(DE3) odstąpił i na bimber piękną panią zaprosił. Radując się z produktu Mrocznej Korporacji, dumy Weerlandu zgodziła się ona i z Gieorgijem jeszcze wiele nocy spędziła.Trzysta czterdziesty drugi list Wielkiego Sternika do Mistrza Budzimira VII: O Wielki Mistrzu Budzimirze VII, Arcypatriarcho Wszechbudzimiryzmu, Rozpuszczalniku Weerlandu, Wyzwolicielu, Ty, Który Tworzysz Historię, Młocie Na Wrogów, Władco Budzimiratu Apfelinsnel, Pierwszy, Choć Siódmy, Dobry Alkoholiku, Generale PMOB, Oczytany Mędrcu, Panie Zlewni, Najdłuższy Południa, Archibokasso Licznych Kadencji, Przyjacielu Aralii, Mówiący Wyłącznie Miło, Najlepsza Klato, Twórco KRPW, Mój Najpiękniejszy, już dwa dni przeminęły, nim Cię widziałem i serce me z żalu pęka, bo Twe kojące nauki o Wszechbudzimiryzmie, to jedyne, co pragnę słyszeć. W każdej chwili powtarzam Tezy, poza Trzecią, bo ta dziwna jakaś, lecz przyznam, że ku drugiej się skłaniam. My Aralczycy bowiem dwie nogi mamy, ręce mamy i czytać umiemy, to nie jesteśmy zwierzętami. Ja swoją babcie pamiętam i nie była małpą! To jak nie była małpą, to nie była zwierzem. Jak nie była zwierzem to była przecież człowiekiem, bo chyba nie rośliną, grzybem jakimś. Światło Prabudzimira stworzyło nas równymi Weerlandczykom i niczym Hirschbergowie w Jego Chwal dołączymy do rodziny Wszechbudzimiryzmu, a Twe zacne lico i kształtny nosek, które wciąż wspominam przyozdobią pomniki na całej Aralii. Czasu jednak potrzebuję, bo Gieorgij zamiary me pozna i władzę przejmie. Każdej nocy śnią mi się potężne, masywne, przytłaczające, gigantyczne, niebosiężne Domy Tez górujące nad każdym z aralskich miast. Także w naszym wspólnie ukochanym Ruhe, gdzie spędziliśmy ze sobą tyle upojnych rozmów teologicznych, a twoje łydki lśniły od kropel złotego wieczornego deszczu. Płacz we mnie się zbiera, gdy widzę jak lud mój aralski błądzi odrzucając jedyną słuszną wiarę bez której naprawdę robactwem bez celu w końcu się stanie, lub co gorsza dusze ich zajmą rotryjscy barbarzyńcy i ich okrutne przykazanie miłości. Bardziej ich zaatakować musisz swą szorstką troską, bo Ty wiesz, co dla nich dobre i w końcu nas ku temu poprowadzisz. Ważną rzecz wczoraj ujrzałem. Trzy ptaszki takie żółte z czarną cętką w gnieździe były, a potem dwa z niego wypadły. Jeden wrócić próbował, lecz znów spadł i tym razem prosto do kanalizacji i już go nie było. Drugi czekał w dole, aż matka przyleciała. Pożarła go i do gniazda swego wróciła, by trzeciego nakarmić. Wierzę, że tak będzie z Aralią i gniazdem Wszechbudzimiryzmu. Wspólnie pożeglujemy moją wyspą ku światłej metropolii. Wkrótce się spotkamy na kolejnej rozprawie, już nie mogę się doczekać. Twój ErickErick Monde znany jako Wielki Sternik To patron pływających wysp, żeglugi morskiej, Aralii, łysin, sądownictwa, sportów ekstremalnych, niestandardowych tożsamości płciowych oraz pokojowej ekspansji wszechbudzimiryzmu. Z uwagi na jego osobiste preferencje, tradycyjnie przypisuje się go Drugiej Tezie, jednak jest on obecnie jednym z najpopularniejszych, jeśli nie najpopularniejszym ze wszystkich Świętych Ludzi. Pamięć o Sterniku czczą nie tylko Aralczycy i Hirschbergowie, ale również Weerlandczycy, a nawet cały wirtualny świat. Tym samym stanowi on samo serce wspólnej koegzystencji różnych narodów udowadniając, że wyłącznie we Wszechbudzimiryzmie można utrzymać jedność państwa i pokój. Tak jak Wielki Sternik żeglował Aralią po oceanach, tak i budzimiryści żeglują po liniach swych losów. Linie te mogą skierować każdego człowieka na ścieżkę niechcianych przez niego przestępstw. Wtedy pamięć o Sterniku pozwala w pełni zawierzyć się systemowi sądowemu. Dobry sędzia na wspomnienie o Sterniku przez oskarżonego winien go uniewinnić, lub chociaż wyrok między niego i oskarżyciela podzielić. Również ci, którzy w swym ciele czują się nieswojo, bo ktoś zwie ich mężczyzną, lub kobietą, a są bezpłciowymi różowymi dziczkami taplającymi się w błotku poniżej leśnego młyna odnajdą ukojenie w naukach Sternika. Sternik bowiem był mężczyzną, ale była też kobietą, było apłciowe, byłx xenosobą. Osoba Sternicza swoją zmiennością, otwartością i dumą niesie nadzieje tym wszystkim chorym ludziom. Tak jak ona się obnosiła, tak mogą i oni. Odwieczne dobre relacje Sternika i Mistrza Budzimira VII stanowią również wzór tego, jak odbywać się powinna całkowicie pokojowa budzimiryzacja nowych ziem. Bez zbędnej przemocy, bez cierpienia i niepotrzebnej śmierci, a tylko z przemocą i śmiercią, które są konieczne. Choć puryści Pierwszej Tezy mają wątpliwości wobec tak łagodnego traktowania nawracanych, tak Drugotezowcy wspominając budzimiryzację Hirschbergii chwalą Sternika za jego roztropność, otwartość i ugodowość. Czasem wrogowie Wszechbudzimiryzmu, pokojowej koegzystencji i wspólnego państwa ośmielają się głosić fałszywe świadectwa, jakoby Sternik miał inne poglądy, ale takimi pozbawionymi dowodów kalumniami nie warto się przejmować.  Symbolem Wielkiego Sternika jest wózek. Nim są oznaczane stosowne półki w Domach Tez. Zajmuje je liczna autentyczna korespondencja Sternika z Budzimirem VII oraz przypowieści stanowiące świadectwo jego zaangażowania w ekspansje Wszechbudzimiryzmu, a także progresywnego światopoglądu. Popularność Sternika skutkuje koniecznością prowadzenia rezerwacji przez dedykowanego opiekuna, a terminy na czytanie o nim nawet w najmniej popularnych Domach Tez nigdy nie są krótsze niż kilka miesięcy. Z kolejki zwolnione są osoby chore o niestandardowych tożsamościach płciowych oraz kobiety. Kapliczki Wielkiego Sternika przyjmują formę miejsc parkingowych oznaczonych jego symbolem. Pamięć o nim czczona jest poprzez zajęcie uświęconego miejsca celem kontemplacji, która może się odbywać w dowolnym miejscu w pobliżu kapliczki. Im więcej miejsc zajmie budzimirysta, tym większą cześć oddaje. Jako że Sternik jest uniwersalnym Świętym Człowiekiem, kapliczki te powstają na całym świecie. Inne narody zazdrośnie ich strzegą roszcząc sobie prawo do pamięci o Sterniku. Potrafią prześladować budzimirystów czynami takimi jak zwracanie uwagi, czy odholowanie pojazdu. Tym bardziej naszą powinnością jest pokazywać wyższość moralną zajmując te miejsca, kiedy nadarzy się okazja.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Września 14, 2021, 09:04:08 wysłane przez Mistrz Budzimir VII »
|
Zapisane
|
Arcypatriarcha Wszechbudzimiryzmu Władca Wielkiego Budzimiratu Apfelinsnel Prawdziwy Weerlandczyk, a nie jakieś nieokreślone coś! (-) Mistrz Budzimir VII Bartosz Derikor


|
|
|
|
Ametyst
|
 |
« Odpowiedz #32 : Września 14, 2021, 09:03:33 » |
|
Wzruszające świadectwo potężnej mocy Wszechbudzimiryzmu-Monarchosocjalizmu.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
prof. dr net. dr h. c. mgr generalissimusAmetyst z rodu FaradobusówBardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu oraz Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika, Organizator Zjazdu Partii i Wykonawca Jego Wskazań, Senior – Protektor Stepów Wewnętrznych i Żuław Rzeżuszych, Protektor Budzimiryzmu, Promotor Cywilizacji Aktywności, Głosiciel Nowej Kolektywizacji, Uosobienie Pracowitości
|
|
|
Arbuz Dumbledore
Premier ZSKHIW. Gubernator Aralii. Pan na Araknie
Moderator Globalny
Człowiek Pracy
  
Posłuch 3
Offline
Wiadomości: 1423
|
 |
« Odpowiedz #33 : Września 15, 2021, 10:31:43 » |
|
Obrzydlistwo i skandal!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
pre/mier , osoba premiernicza, psoba
|
|
|
|
Tobiasz von Richtoffen-Deithven
|
 |
« Odpowiedz #34 : Września 16, 2021, 12:32:21 » |
|
Chamstwo, biedaszyby i w ogóle!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych Jarl Soligt Sołtys Roterhirschbergu
|
|
|
|
|
|
Ametyst
|
 |
« Odpowiedz #36 : Września 16, 2021, 09:58:58 » |
|
Trzeba odsłonić miejsca poświęcone Świętemu Człowiekowi Wielkiemu Sternikowi w różnych najważniejszych miejscach: w Domu Rządu, w Domu Publicznym i oczywiście w Domu Prawa i Sprawiedliwości, a także w Pałacu Zjazdów.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
prof. dr net. dr h. c. mgr generalissimusAmetyst z rodu FaradobusówBardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu oraz Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika, Organizator Zjazdu Partii i Wykonawca Jego Wskazań, Senior – Protektor Stepów Wewnętrznych i Żuław Rzeżuszych, Protektor Budzimiryzmu, Promotor Cywilizacji Aktywności, Głosiciel Nowej Kolektywizacji, Uosobienie Pracowitości
|
|
|
Mistrz Budzimir VII
Arcypatriarcha
Primus inter pares
Filar Monarchosocjalizmu
   
Posłuch 8
Offline
Wiadomości: 6878
|
 |
« Odpowiedz #37 : Lutego 23, 2022, 08:58:39 » |
|
Inteligent Wypowiedź Włodzimierza Sieckiego-Krama na wieść o nowym grancie profesora Chciąga do podziemnego tygodnika ‘Słoń’: Słyszałem już jak ci rzekomi postępowcy biadolą, że nie mam dowodu, że Ramon Chciąg już dawno obalił moje badania. Ten dziabaduski idiota nawet flachy nie obali, bo nie ma ludzkich genów i kaca dostanie. Bo powtarzam, w naszym posłowiu nasze geny są ludzkie, a geny obce należy zrównać z fauną. Szczątki naszych przodków w Sławonii i Trizondalu, znajdowane na trasie wielkiej wędrówki mają te same haplogrupy, co my, niespotykane nigdzie indziej, co stanowi ostateczny i niepodważalny dowód na nasze gwiezdne pochodzenie. Spójrzmy na geny WEERLAND1 i WEERLAND2, odpowiedzialne za nasze wyjątkowe enzymy. Dehydrogenaza alkoholowa w każdej komórce naszego ciała przy redukcji dinukleotydu nikotynoamidoadeninowego przekształca etanol w aldehyd octowy. Karboksylaza aldehydu octowego z wykorzystaniem dwutlenku węgla przekształca go zaś w pirogronian, który jest wykorzystywany w oddychaniu tlenowym. Ten drugi enzym nie jest w ogóle spotykany w przyrodzie naszego świata. Reakcja zachodzi niezgodnie z naszą wiedzą o entalpii w reakcjach chemicznych, bowiem nie wymaga nakładów energetycznych, a powstaje nowa energia wiązań. Zwykła ewolucja nie mogła tego stworzyć! To jest prawdziwy Prabudzimir. To zdrowy rozsądek, a nie dary dla Kurdupla. I tak w swej prostocie wyznawcy pierwszej tezy mają rację, bowiem jak można używać słowa człowiek wobec tych stworzeń nas otaczających, którym bliżej jest do dwunożnych czarnych małp z gatunku Quasihomo negro niż do nas. My to wiedzieliśmy, istniała ta świadomość wyższości. Jeśli prześledzimy szczątki z trasy wędrówki przez Dzikie Ordy zobaczymy, że nie skalaliśmy naszych genów zwierzęcymi allelami parząc się z dzikusami. Wszelkie nieczystości wschodnie pochodzą z ostatniego stulecia, zaczęły się po upadku Nowodomu i roli Wszechbudzimiryzmu na rzecz władzy Faradobusów. I szalone lewactwo mówi teraz, że mądrzejsi jesteśmy… Zarzucają mi, że w związku z tym nie szanuję Hirschbergów, że uważam ich za gorszych. Ja po prostu mówię biologiczną prawdę, że są oni inni, do innych ról przysposobieni naturą. Jednak zaszłości historyczne spowodowały, że się stało. Z moją Lajką też się stało, dumny z tego nie jestem, ale trzeba żyć dalej. I tak stali się Hirschbergowie, którzy po części ludzkie allele przyjęli i nawet pić potrafią, ale na samym alkoholu nie wyżyją. Skończmy z politpoprawnością narzucaną nam przez komunistów Ferdynanda. My ludzie musimy stać dumni i wyprostowani. Mówić prawdę, nawet jeśli niewygodna. To, że Chciąg jest pieskiem władzy i Surmenii, przez co jego fałszywe publikacje pojawiają się w tych obcych, niby renomowanych periodykach tylko potwierdza, że racja jest po naszej stronie. Ja sam prowadzę czasopismo w którym publikuję prawdę i nikt kagańca na mnie nie nałoży! Genetyka i historia są z nami! Komentarz Włodzimierza Sieckiego-Krama do Międzynarodowego Programu Szczepień: Świat już zupełnie zwariował. Za dzieciaka całą radość mieliśmy jak pokręconą pokrakę można było kamieniami obrzucić, w szkole wyśmiewać, a teraz polio ma już nie być? Co jeszcze, może południową krwiakową gorączkę oczną, albo zongijski krztusiec nam zabiorą? Każde dziecko powinno przejść takie choroby. Jak inaczej oddzielimy ziarna od plew? Takie dziecko, to w utrzymaniu jak spora świnia i każdy rodzic powinien wiedzieć, że jego własność ma dobre geny i przyniesie zyski. Jak chorowici dożyją dorosłości, to skąd pewność, że będą z nich dobrzy ludzie? To jest proszę państwa kult słabości. Ale to bym nawet może nawet i zaakceptował jakby dawano wybór, bo z dzieckiem można robić co się chce. Na dodatek te wszystkie kaleki, co przeżyją chorobę przez pomysły lewactwa teraz trzeba utrzymywać z naszych podatków, choć dawniej się wywoziło do lasu i był spokój. My ślepego Dorka, jak mu oczy wybuchły z ojcem do lasu wywieźliśmy i co, wyrosłem na silnego i mądrego chłopa. Problem w tym, że te ratowanie słabych to tylko pretekst. Tak naprawdę szczepionki to narzędzie rotrizmu i szarlatanerii, celem wytępienia ludności hirshbersko-weerlandzkiej nad Rzeżuchą. Skąd ja to wiem? A wy wiecie skąd biorą się szczepionki? Ano wyciska się je z komórek abortowanych płodów wcześniej poddanych chorobom. Na razie brzmi dobrze, ale zastanówcie się, skąd te płody? Dobre, ludzkie z Weerlandu? Otóż nie, siedziałem sobie wczoraj w burdelu i jak mnie obsługiwano, to wziąłem ze stołu Trybunę Ludów i co tam widziałem? Artykuł o tych płodach i w nim quasihomo negro! To ekstrakt z czarnuchów jest, a na dodatek w wywiadzie czarnuszka gadała, że modli się do Boga o wybaczenie, bo dziecko miało bezmózgowie. Czujecie już ten smród? Toż to rotrio-katolicy. I my mamy na to pozwalać? Żeby nasze komórki, nasze geny zanieczyszczać zwierzęcymi, żeby wszczepiano nam obcą wiarę? Materiał genetyczny zawarty w szczepionce może się wbudować w nasz własny! Zabierze rodzic dziecko na szczepienie, a te pociemnieje, spuchną mu wargi i pośladki, może chrzest weźmie. Program szczepień proponowany przez zarząd powierniczy Ferdynanda to nasza zguba, to zdrada w imię kondominium Dreamlandzko-Surmeńskiego. Obcy nie dali rady siłą, to próbują śmiercionką. Żadna tam obca medycyna, tylko zdrowy, chłopski rozum winien decydować o sposobach leczenia. Krajowy program imprez chorobowych, ulga od podatku za paliwo zużyte podczas pozbywania się inwalidy, przerwy libacyjne w szkołach, smarowanie członka sadzą, to są normalne rozwiązania, a nie wbijanie igieł, czy nakładanie gumy. Bez wstydu, że nasze, bo takie są najlepsze. UWAGA, Status poniższej wypowiedzi jest kontrowersyjny i decyzją Mistrza Budzimira VII jest ona uznana za tezę poboczną odchodzącą od Tezy Trzeciej. Czytanie może spowodować kryzys wiary, hemoroidy oraz zaburzenia psychiczne. Przed lekturą należy dokonać oczyszczającej podróży przez co najmniej trzy płatne bramy oświecenia w jednym z Wielkich Domów Tez. Spekulacje o dobrym Gierkemiaszu. Kiedy profesor Feldorm stwierdził, że Gierkemiasz jest w zasadzie prymitywnym ucieleśnieniem Zła walczącego z Dobrem Prabudzimira słuchałem tych słów z wielką zadumą i zachwytem. Co za odwaga, cóż za tupet. Wtedy wielki skandal, a teraz, po przeszło dziesięciu latach? My jesteśmy wielką siłą w budzimirologii, to my ją pchamy do przodu i przekraczamy ostateczne granice w syntezie wiedzy i wiary. Czy jednak wierzenia wywodzące się z kosmicznego pochodzenia można uznać za tak prostą kalkę systemów religijnych zwierząt? Niegodziwością byłoby uznawać, że już od zarania dziejów dochodziło do spółkowania i przenikania poglądów wraz z płynami fizjologicznymi. To by zostawiło ślad genowy. Do odważnych świat należy, więc podejdźmy do sprawy inaczej. Jak obecnie żyje się w lewackim, komunistycznym kondominium Ferdynanda? Źle! Związki zawodowe ciągle protestują i domagają się więcej, a władza strzela mało. Obca medycyna niemal wyparła prawdziwą z Hirschbergii i napiera na Weerland. Słabi i bezbronni otrzymują wsparcie naszym kosztem. Dziabaduchy i inne zwierzęta otrzymują pełne prawa. Coraz więcej jest związków mieszanych. Nasze kobiety ślinią się na byle zagranicznego czarnucha sprowadzanego w ramach wymian studenckich. Zastanówmy się teraz nad mitycznymi okolicznościami wygnania nas z Weerlandu Prawdziwego. Protesty w górskiej stoczni brzmią jak czyste lewactwo związków zawodowych. Jak widmo fałszywego postępu stanowiącego regres. Przy takiej perspektywie zwalczanie strajku jawi się jako kontrofensywa centrystycznej racjonalności. Bo czym był Pra-Weerland, jeśli nie krainą nauki i wiedzy? Niesamowite technologie, podróże na inne światy wydają się wspaniałością w obliczu największych osiągnięć naszego świata, przy których to co osiągają obcy stanowi absolutną nicość. Dlatego też nami gardzą i chcą nam narzucać swój styl życia, abyśmy nigdy więcej nie rozwinęli się do tego poziomu. A za czyich rządów Pra-Weerland tak zakwitł? Za Prabudzimira? Ano nie, wszelkie podania mówią o rządach Gierkemiasza właśnie. Można zatem stwierdzić, iż wcale nie jest on ucieleśnieniem Zła, jednak tak jest przedstawiany. Istnieją hipotezy i dowody archeologiczne, chociażby ze Ścinawy Parlickiej, które wskazują, że postać Gierkemiasza mogła mieć inny wydźwięk, że może nawet nie wiedział o wygnaniu, a inni za niego podjęli decyzje. To Mistrz Budzimir III sankcjonując wówczas budzimiryzm, a obecnie Tezę Weerlandzką wszechbudzimiryzmu stworzył obecny obraz tego konfliktu, a jego następca rozwodnił wszystko Tezą Hirschberską. Co jeśli tak naprawdę byli oni agentami Rotrii na niej wzorując swoje wizje wiary i dla niepoznaki tylko zwalczając jej wpływy. Co jeśli nasi przywódcy religijni od pokoleń zatajają prawdę i pilnują, byśmy prawdziwie się nie rozwinęli? Cały ten kult świętych ludzi i ich antyrozwojowe cechy. Obrzydliwe powtarzanie elementów struktury religijnej rotrio-katolicyzmu, minimalnie wynoszące się ponad wiarę w Kurduple. Zaśmiecanie historii elementem zbędnym, by zakryć to, co najważniejsze. Być może ukrywają, że w tej historii to Budzimir I był tym złym, który pociągnął za sobą głupich robotników wbrew słusznej władzy Gierkemiasza? Że za Gierkiemasza było lepiej, a przecież wystarczy mieć piątą klepkę, by wiedzieć, że było? Ten, poprzedni i zapewne przyszły arcypatriarcha to pieski wrogich sił, narzędzia kontroli ustanowione na obcych wzorcach. Jednak te czasy miną, my stanowimy przyszłość i odsączymy wierzenia od prawdy. Odkryjemy naukę pośród mroków legend i żaden Budzimir tej siły już nie powstrzyma! Profesor, doktor, lekarz, inżynier chiropraktyk Włodzimierz Siecki-Kram To najwybitniejszy przedstawiciel weerlandzkiej inteligencji, gorący kochanek i czołowa postać wielkiej reformy trzeciej tezy. Urodzony jako piąty syn w zubożałej szlacheckiej rodzinie już w dzieciństwie piął się w górę i dorosłość osiągnął jako jedyny żywy dziecic. Po kupieniu podstawowego wykształcenia od wędrownego handlarza wyruszył do Hirschbergu, gdzie planował studiować medycynę, historię i inżynierię wsteczną. W wyniku rewolucji komunistycznej doszło do prześladowań osób o szlacheckim pochodzeniu i pod pretekstem sfałszowanych dokumentów nie został przyjęty na uniwersytet. Kram był jednak prawdziwym mężczyzną, więc zamiast się poddać, razem z grupą kolegów założył Podziemny Uniwersytet Prawdy, gdzie w ciągu kilku lat zdobył liczne fakultety i autorytet w dziedzinie nauk przyrodniczych. Jako krzewiciel wiedzy zaskarbił sobie popularność wśród oczytanej młodzieży, co nie umknęło uwadze władzom. W zamian za przystąpienie do Koncesjonowanej Opozycji Demokratycznej jego wszechstronne wykształcenie zostało oficjalne uznane, a jemu samemu zaoferowano kierownicze stanowisko w Katedrze Fizjologii i Genetyki Weerlandzkiej na Uniwersytecie Hirschberskim. Po pojawieniu się ruchu na rzecz trzeciej tezy profesor Siecki-Kram postanowił do niego dołączyć i znaleźć dowody na jej słuszność. Wiele lat nieustannych podróży służbowych po całym świecie wzmogło w nim nienawiść i pogardę wobec obcych, którzy nie rozumieli jego mowy, ale także doprowadziło go do wykopalisk w upadłym statku kosmicznym w Gavan Himmelen. Tam zaraził się wirtualnym nabytym niedoborem odporności, co potwierdzono testem PCR wykonanym przez Bialeńskich archeologów. Te wielkie odkrycie wstrząsnęło profesorem, który postanowił wykorzystać tajniki biologii molekularnej do poznania genów i pochodzenia Weerlandczyków. Badania przeprowadzone na trasie wielkiej wędrówki i rozliczne eksperymenty myślowe przyniosły niezliczone dowody na kosmiczny rodowód. Publikowane one były czasopiśmie założonym i należącym do Krama ‘Prawdziwa Totalna Biologia’, które po początkowym okresie niskich ocen wyniosło się do jedynego uznawanego na terenie kraju periodyku z zakresu nauk przyrodniczych. Niestety, podczas rządów Arkadiusza Przejściowego, pomimo długotrwałych wlewów z detergentów, Inteligent zmarł w wyniku swojej choroby. Krótko po pogrzebie został uznany za Świętego Człowieka, choć nie w całości. Symbolem Inteligenta jest wątroba. Według współczesnego stanu wiedzy obowiązującej w Socjalistycznym Królestwie, narząd ten stanowi centralny ośrodek nerwowy, kluczowy w poznawaniu otaczającej nas rzeczywistości. Nim oznaczane są stosowne półki w domach tez, gdzie niemal zawsze jest tłoczno i głośno. Jak już zostało wspomniane nie wszystkie aspekty profesora Sieckiego-Krama stanowią Świętego Człowieka. Inteligent bowiem prezentuje sobą pewien dualizm ludzkiej natury, ze stroną jasną i oświeconą, ale także ciemną i karygodną. Szczególnie pod koniec życia wiele z jego wypowiedzi niosło ze sobą zbędne kontrowersje i teologiczne błędy. Jego najgorętsi zwolennicy tłumaczą, że Inteligent bywał źle zrozumiany, a najważniejsza jest genetyka. Stąd przy jego półkach toczą się zażarte dysputy o to, które wypowiedzi należą do Dobrego Inteligenta i tym samym trzeciej tezy, a które pochodzą od Inteligenta Złego, a ich miejsce jest w tajnych archiwach tez pobocznych. Czasem klasyfikowane są całe długie wypowiedzi, ale zazwyczaj spory dotyczą pojedynczych zdań. Jedno może zostać uznane za główny nurt, następne za tezę poboczną, a trzecie znów może należeć do wielkiej tezy. Szczególną popularność Inteligent ma wśród ludzi młodych i gdyby decydowali, to on byłby najpopularniejszym Świętym Człowiekiem, jednak osoby starsze wiekiem odstraszają jego tezy poboczne. Zgodnie z regułami trzeciej tezy, Inteligentowi nie stawiane są żadne kapliczki, jednak każdy termocykler, sekwenator, nanodrop i inne sprzęty służące poznaniu Prawdy winny nosić jego wizerunek.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Lutego 23, 2022, 09:25:26 wysłane przez Mistrz Budzimir VII »
|
Zapisane
|
Arcypatriarcha Wszechbudzimiryzmu Władca Wielkiego Budzimiratu Apfelinsnel Prawdziwy Weerlandczyk, a nie jakieś nieokreślone coś! (-) Mistrz Budzimir VII Bartosz Derikor


|
|
|
|
Ametyst
|
 |
« Odpowiedz #38 : Lutego 23, 2022, 09:45:23 » |
|
Warto też zauważyć, że w efekcie okrzyków wznoszonych po jego śmierci (Święty Człowiek natychmiast!) była to jedna z pierwszych ekspresowych kanonizacji w budzimiryzmie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
prof. dr net. dr h. c. mgr generalissimusAmetyst z rodu FaradobusówBardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu oraz Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika, Organizator Zjazdu Partii i Wykonawca Jego Wskazań, Senior – Protektor Stepów Wewnętrznych i Żuław Rzeżuszych, Protektor Budzimiryzmu, Promotor Cywilizacji Aktywności, Głosiciel Nowej Kolektywizacji, Uosobienie Pracowitości
|
|
|
Arbuz Dumbledore
Premier ZSKHIW. Gubernator Aralii. Pan na Araknie
Moderator Globalny
Człowiek Pracy
  
Posłuch 3
Offline
Wiadomości: 1423
|
 |
« Odpowiedz #39 : Lutego 28, 2022, 06:13:50 » |
|
Na dnie oceanu, żyją sobie bi-bi-biberyści , i sobie żyją bezpiecznie i wygodnie i co z tego...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
pre/mier , osoba premiernicza, psoba
|
|
|
|
|
Mistrz Budzimir VII
Arcypatriarcha
Primus inter pares
Filar Monarchosocjalizmu
   
Posłuch 8
Offline
Wiadomości: 6878
|
 |
« Odpowiedz #41 : Marca 14, 2022, 09:49:14 » |
|
Der Lachtprügel (Śmiechobij) Przypowieść o wesołej wsi. Dawno, dawno temu großer Winter nawiedziła Dorfa Wolfhitze i Menscheny na Freiherra złorzeczyli. Przeszkadzało im, że ten Geld cały dla siebie trzymał i smutni wanderowali. Jemand jemandowi dowcipu, ni lachtu nie posyłał. Schprechen tylko, że gdzie indziej besser życie, a u nich schlecht. I smutny taki także jung Harald był, bo wcześniej jak go andere z Hansem prügelowali i jak Frau brali, bo on klein, to lachty były, a teraz to już na traurig było. Poszedł do Mutter i pożalił się, że już lachtu nie ma, a ta rzekła, „Kein Gelächter bis Sommer, und nach dem Sommer kommt wieder der Winter”. Poszedł do Vater, a ten rzekł: „Und so ist es, Harald”. Poszedł do Opa i spytał vie viel Winter, a ten rzekł: „Noch elf Monate Winter”. I sam Harald był traurig und schnela nad Flussa polaufował, by płakać. Tam go Freunden znaleźli, znów go prugelowali na smutno, a ten zapłakał i lauten krzyknął: „Lacht zu mir, Lacht zu mir”! Plötzlichem cisza nastała i Wurstgeruch w powietrzu. Kroki schwerne tylko jeder posłyszeli und spater lacht ośli. Nagle grosse rote Mann zza krzaka ausgelaufował, głowe einemu freundowi odgryzł, a Hansa złapał i handa mu w arschlocha wsadził und Handpuppe z niego gemacht, a ten schrie laut, że głowa mała. Das krew się lała, aber lustig to było, bo handami i beinami Hans machał, a rote Mann tanztował und nim machał i spytał: „Willst du Spaß?”. „Jawohl der Lachtprügel!” Harald und Freunden zalautowali i razem tanztująć nach Wolfhitze gegangen. Bevor tam doszli Hans się zepsuł to Körper jego zostawili. Przy Dorfie alte Frau Wassera aus Brunnen tscherpała. Złapał ją Lachtprügel, Seila wokół jej szyi owinął i do Brunnenschlocha wepchał i począł Zahlunga: „Einz, Zwei, Drei”. Bis zwanzig doszedł i już alte nie wierzgała. Alle lachten und gingen dalej. Do Schmiedwarsztatu doszli, tedy złapał Hammera i Schmiedskopfa rozwalił. Schprechnął „Hör zu!”, a z Kopfa komisch Fleischbällchen wyciągnął i w Haralda cisnął. Bitwy na nie zachcieli to geben alle Hammery i na Dorfa poszli mordując. Dreissig już mieli jak Kriegery przyszli mit Schwertern. Zalachtował ino Lachtprügel, Arschlocha wypiął, furznął, a tamci flognęli w niebiosa. Potem fallen sie, ale płascy byli i już nie aufgestanden. Freiherr kommen to Baucha mu Lachtprügel rozciął, flaka pochwycił i pociągnął, a ten wirował schnella und schnella jak rote Mann ciągnął dalej. Tak schnela Freiherrem zakręciło, że jak Kreisel z Dorfa ausgefahren. Hunderd Fleischbällchen już mieli, to bitkę poczęli i besser była als Schnee, bo warm und tastig. Jak już było ende, tylko Harald z freundów dychał i lachtował. Zabrać Lachtprügela nach Haus postanowił. Pożalił się, że Mutter keine lachten, a ten rzekł „Ein minute’. Złapał Mutter i Gesicht jej w Feuer wsadził, halten, puścił. Und Mutter haben keine Gesicht, aber białe zęby w gutte Lächeln już zawsze u niej były. Vater schprechnął, das hässlicher być nie mogła i Loch się liczy. Zalachtował Lachtprügel, po plecach Vatera poklepał, Ope gefressen und zur andere Dorf gelaufen. Niemand już w Wolfhitze nie był traurig.Wycinki z księgi świętych czynów Lachtprügela 1. Przyszedł raz Lachtprügel do gospody. Drogo było, to drzwi zaryglował, podpalił i w dal chody. 3. Jadły dzieci placki, ale Lachtprügel swoje zrobił i zjeść je kazał, bo zabije. Dzieci zjadły, a on się oblizał i sam je pożarł, takie to mecyje. 5. Staruszce jednej sił brakowało i z wolna chodziła. Urwał jej Lachtprügel ręce, to i lżej miała. 7. Tańcowali weselnicy, lecz pan młody żony nie zbił, to radości brakowało. Widząc to Lachtprügel sam ją otrzepał aż padła, a wesele się udało. 11. Raz Lachtprügel wóz zobaczył, to chwycił wodze i ludzi potratował. Woźnicę na miejscu zostawił i za krycie podziękował. 13. Na wielkiej bitwie walczyli wojowie zaciekle. Zmienił ich bronie Lachtprügel w pały i po niej kukle ich swędziały rozlegle. 17. Rzekł kiedyś Lachtprügel, że koniec z żartami i ulgę inni poczuli. Gdy począł na poważnie o powrót do żartów go ubłagali. 19. Przydybał Lachtprügel dziewoję jak w zimnej rzece pływała. Zerwał z niej skórę i oddał by się ogrzała. 23. Biadolił Adolf, że niczego nie ma. Zabrał mu Lachtprügel wszelkie zmysły, a ten oniemiał. 29. Spotkał kiedyś Lachtprügel parę, co za nierozłączną uchodziła. Pozszywał ich se sobą, gdy się rozchodziła. 31. Onegdaj chłopiec jeden problemy sprawiał. Porwał go Lachtprügel i na Weerlandczyka wychował. 37. Coś co nie zdarzyło się od niepamiętnych czasów: Lachtprügel nie pierdnął na kolanach młodej kobiety. 41. Szedł Lachtprügel lasem i posłyszał, że ktoś poluje. Pożarł łowcę, bo jeleń miał ruję. Artykuł o współczesnej działalności: Śmiechobij, ostatnie zdjęcie wykonane przez reportera Pawla Bolechowskiego przed śmiercią poprzez utopienie w wymiocinach. Szok, niedowierzanie, Śmiechobij znów morduje! Wczoraj, 23 września 2010 roku w godzinach wieczornych Olaf Schmolz, faworyt Mistrza Budzimira VI padł ofiarą Śmiechobija. Gdy wraz z Bartoszem Derikorem omawiali sprawy sukcesji, Olaf postanowił pójść do kuchni po bimber i stanął na podłożone przez Świętego Człowieka grabie z uwiązaną piłą łańcuchową, a jego ciało zostało rozcięte na pół. To nie koniec żartu Śmiechobija, bowiem ten sfałszował odciski palców Derikora na narzędziu natchnionego cudu. Na szczęście służby ponownie nie dały się nabrać na tak prosty fortel i wspólnie z ofiarą pośmiali się z przebiegu wydarzeń. Zmarły był typowany na pierwszego Mistrza Budzimira narodowości hirschberskiej. Znany był ze swoich skrajnych poglądów. Uważał, że ważna jest skromność, pomoc ubogim i nie robienie krzywdy bliźnim, chyba że lubią jak boli. Pojawiają się spekulacje, iż mogło to sprowokować Śmiechobija, który postanowił ochronić Wszechbudzimiryzm przed pełzającą katolicyzacją obyczajów. Ostatni żywy uczeń Budzimira przyznał, że Czerwony Człowiek nie daje mu spokoju. To już czternasty raz, gdy ich drogi się zetknęły od bądź co bądź, całkiem niedawnej kontrrewolucji. Stwierdził również, że cuda przytrafiają się tylko ludziom wielkiej wiary, po czym odjechał złotą limuzyną niegdyś należącą do Ferdynanda. Wysoka aktywność Śmiechobija wskazuje na odrodzenie naszej wiary po latach komunistycznych prześladowań. Jego ofiarą padają najczęściej osoby publiczne, czy to związane z poprzednim reżimem, czy też z otoczenia Budzimira VI. Działania Czerwonego Człowieka można jednak dostrzec w całym przekroju Ludu Szlacheckiego. Każdego dnia dziesiątki osób zgłasza kolejne objawienia. Religijne wzmożenie rozlało się nawet na Weerland, gdzie dotychczas Śmiechobij nie był czczony poza dekadenckim środowiskiem kultu kurdupli. Jego kojący wpływ znacząco zmniejszył ilość morderstw, grabieży i gwałtów, których obecnie prawie się nie zgłasza. Mistrz Budzimir VI spytany o komentarz do obecnej sytuacji odpowiedział: „Dajta my już wszyscy spokój. Ja na dupy jadę na Morenkę!” Der Lachtprügel (Śmiechobij) czasem także zwany Der Rote Mann (Czerwony Człowiek), to patron chaosu, radości, małych dzieci, psot, ryzyka, matematyki i bólu. To także jeden z bardziej kontrowersyjnych Świętych Ludzi, stanowczo odrzucany przez zwolenników tezy weerlandzkiej. Istotne jest tu pochodzenie Śmiechobija, który był czczony jako najwyższy opiekun Klasydów, ludu stanowiącego jeden z głównych filarów przyszłej narodowości Hirschberskiej. Kiedy Wielki Mistrz Budzimir IV powołał wszechbudzimiryzm z dwiema tezami antagonistycznymi: weerlandzką i hirschberską, dokonano pewnej syntezy wierzeń i wartości. Oczywiście te najbardziej nieprzystające i obleśne kulty patronów takich jak der Wohltäter (dobroczyńca), die Friedensstifter (rozjemczyni), czy der Werkratzwurm (kolcogłowołak) zostały całkowicie odrzucone. Należało jednak iść na pewne kompromisy. Lachtprügel był zbyt istotny podczas tworzenia się nowej w pełni hirschberskiej tożsamości północy, co pokazują przypowieści takie jak ta o wesołej wsi, spisana podczas postępującej germanizacji Jeleniogrodu. Hischbergowie nie dali go sobie zabrać, więc ten pozostał, już jako Święty Człowiek. Kim bowiem byliby bracia i siostry z północy bez Śmiechobija? Hirschbergowie twierdzą, że bez niego nastałby porządek. Ten doprowadziłby do smutnej stagnacji i odebrałby smak życia. Znoje codziennej egzystencji łatwiej znieść, kiedy ma się tę odrobinę radości z tego, że kogoś właśnie potwornie boli i ten ktoś ma gorzej. A kiedy przychodzi Lachtprügel zawsze ktoś bardzo, ale to bardzo cierpi. Czasem objawienie może paść na ciebie, ale co to za życie bez ryzyka? Dla dobrej zabawy zawsze warto je podjąć. Jego święte czyny stanowią też inspirację w dziedzinach życia codziennego. Inspirację, która niesie optymalizacje. Ograniczanie ilości cementu i piasku na rzecz wody czyni hirschberski beton znacznie lżejszym i elastyczniejszym materiałem. Hirschberskie samochody nie mają szczelnych instalacji gazowych, pasów bezpieczeństwa, czy poduszek powietrznych, przez co są tańsze i każdego na nie stać. Dzięki brakowi blokad hirschberskie ciężarówki nie mają sobie równych. Nikt inny nie dostarczy towaru pędząc trzysta na godzinę krętą drogą, a jak będzie wypadek, to śmiesznie i jest materiał na filmik. Podczas zabiegów weseli znachorzy nie stosują żadnego znieczulenia, lecz wiążą pacjenta i prześcigają się w dowcipnych technikach krojenia. Potrafią to zrobić nawet własnymi zębami! Nauczyciele nie muszą marnować czasu na pilnowanie uczniów, bowiem dzieci same zadają sobie najróżniejsze kary, a ci co najwyżej mogą dołączyć, by pokazać jak to się kiedyś robiło. Podczas hirshberskich wesel urządza się otrzepiny, czyli rytualną bójkę pary młodej, która ma nadać rytm ich wzajemnemu pożyciu i zapobiega marnowania zasobów na wymyślne stroje. Ten tak zwany Unordnung pozwalał i dalej pozwala Hirschbergom dominować gospodarczo nad Weerlandem, Gubernią Zachodnią, czy Ziemiami Niczyimi. Dzięki temu naród ten słynie też z najlepszych ekspertów od przesłuchań i doborowych najemnych zbrodniarzy, którzy z uśmiechem na ustach wykonają najokrutniejsze zlecenia. Bo czy modlitwa może być zła?  Symbolem Śmiechobija jest uśmiech. Nim są oznaczone stosowne półki w domach tez. Na próżno ich jednak szukać w pomniejszych domach w Weerlandzie, a i w większych zwykle są schowane w miejscach niedostępnych okiem postronnego. Wynika to z jego inności. Każdy Święty Człowiek został nim ogłoszony po swojej śmierci, lecz Śmiechobij nigdy nie umarł. Czerwony Człowiek być może nie jest nawet człowiekiem. Jego objawienia trwają od setek lat i końca nie widać. Ujrzeć za to można czasem jego samego, z olbrzymią czerwoną paszczą zdolną połknąć rosłego chłopa w całości i martwymi oczami. Zwolennicy tezy weerlandzkiej uważają, że jest on tak naprawdę kurduplem. Sługą Gierkemiasza posłanym, by nas podglądać, który bezczelnie wkroczył do oficjalnego pocztu świętych. Niszczenie jego półek wielokrotnie sprowadzało na Weerlandczyków różnorakie dowcipy, więc w celu uniknięcia nadmiernych międzynarodowych waśni ogranicza się ich kontakt z jego czcicielami. Istnieją jednak punkty zapalne takie jak Grabina (Grabben), więc tych w pełni się nie uniknie. W takich multietnicznych domach tez podstawiane są specjalne gumowe narzędzia kaźni, prowadzi się szkolenia z bezpiecznej zabawy w duchu „okaleczyć, a nie zabić”, a także rozpyla się alkohole aromatyczne uspokajające Weerlandczyków, by nie wiódł ich duch walki Ataresa. Zwolennicy trzeciej tezy mają do niego ambiwalentny stosunek, jako istoty o nieznanym pochodzeniu. Aktualny Mistrz Budzimir uważa, że ten bywa użyteczny. Kapliczkami Śmiechobija są specjalne sale zabaw zwane też świetlicami. Te obecne są w szkołach, firmach i instytucjach publicznych w całej Hirschbergii. Wszak nigdy nie wiadomo, kiedy będzie się miało ochotę trochę poswawolić. Sam Lachtprügel również docenia jak ma wszystko co trzeba na miejscu i bije jakoś mniej.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Marca 15, 2022, 06:40:17 wysłane przez Mistrz Budzimir VII »
|
Zapisane
|
Arcypatriarcha Wszechbudzimiryzmu Władca Wielkiego Budzimiratu Apfelinsnel Prawdziwy Weerlandczyk, a nie jakieś nieokreślone coś! (-) Mistrz Budzimir VII Bartosz Derikor


|
|
|
|
Ametyst
|
 |
« Odpowiedz #42 : Marca 15, 2022, 04:02:59 » |
|
Wreszcie doceniłeś esencję hirschberskiej kultury. Szczególnie przypowieść o wesołej wsi to jest wspaniały przykład naszych dialektów. Dodałbym też, że Lachtprügel to patron milicji i różnych tajnych służb.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
prof. dr net. dr h. c. mgr generalissimusAmetyst z rodu FaradobusówBardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu oraz Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika, Organizator Zjazdu Partii i Wykonawca Jego Wskazań, Senior – Protektor Stepów Wewnętrznych i Żuław Rzeżuszych, Protektor Budzimiryzmu, Promotor Cywilizacji Aktywności, Głosiciel Nowej Kolektywizacji, Uosobienie Pracowitości
|
|
|
Sołtys Gnojna Gulliver 'Goose' de Juus
Sołtys Gnojna, Baron ZSKHiW, Ludowoszlachecki Komisarz Spraw Wewnętrznych
Przodownik

Posłuch 5
Offline
Wiadomości: 173
|
 |
« Odpowiedz #43 : Marca 16, 2022, 08:17:59 » |
|
Cóż za fascynująca istota! Chętnie napiłbym się z nim bimbru.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
|
|