No to wybrałeś sobie Budzimirze najdłuższy chyba tekst na początek

Słusznie mówisz, że brakuje odcieni szarości. Twoim zdaniem więc tej 3 klasy zapewne. Podobnie jest w świecie realnym, gdzie mówi się, że odniesienie Proletariusz i Burżuj nie ujmuje klasy średniej naszego społeczeństwa. Każdy z nas po części jest indywidualistą i każdy oczekuje nagrody. Jak najbardziej zgoda. Różnica pojawia się dopiero w metodach, jakie są używane by tę nagrodę dostać. Ja nie mówię, że Współtwórca działa jedynie dla wspólnoty. Współtwórca działaniem chce osiągnąć nagrodę. Czarny natomiast siła i gwałtem, tj. pyskówkami, jakimiś bezprawnymi środkami, kłamstwem.
Moim zdaniem Współtwórcą jest ten, który wykonuje swoje zadania, których się podjął, należycie. Jest aktywny, jeśli może. Nie atakuje nikogo, nie ośmiesza, nie dąży do cudzej klęski (jeśli ta osoba jest neutralna mu). Ma prawo przedkładać dobro regionu nad kraj, ale nie powinien szkodzić temu krajowi, bo szkoda dla kraju jest szkodą dla regionu. Oczywiście Współtwórca ma prawo krytykować, ale pomysły, a nie ludzi...
Natomiast Czarny to osoba, która nie wypełnia sumiennie obowiązków, a później to samo zarzuca innemu. To ktoś, kto podstępem chce osiągnąć coś dla siebie i swojej grupy. Czarnym jest osoba, która zakłada już na starcie dokopanie komuś. Jeszcze zanim postawi pierwszą kropkę w swojej wypowiedzi chce komuś "dowalić".
Rzecz jasna inaczej sprawa wygląda w konflikcie już trwającym. No i naturalnie, ktoś może być Czarnym w jednej grupie, a Współtwórcą w drugiej. Jednak spójrzmy na przykład na historię Sclavinii. Emil Potocki był Współtwórcą dla Sclavińczyków, Czarnym dla Trizondalczyków? Na początku tak się wydawało. Zostawiając kraj na pastwę losu okazał się jednak tym drugim dla wszystkich.
Co do podziału na starą i nową gwardię, to zgadzam się, ale częściowo. Prawda, że to starzy blokują idee nowych, a nie odwrotnie. Ale ten podział nie jest stabilny. To nie tyle podział na klasy, co podział nazwałbym to ewolucyjny. Tak samo jak dziecko staje się dorosłym, tak samo młody mieszkaniec staje się starą gwardią, a stara gwardia historią. Ja mogę uchodzić chyba za starą gwardię (dla niektórych przynajmniej), ale jak dołączałem do v-świata, to też byłem nikim w ogóle i uczyłem się, słuchałem starszych. Później były z nimi równy, a teraz oni odeszli i zostałem tylko ja no i nowi (na myśli mam tu na przykład Wilkinię).
Bardzo się cieszę z tej dyskusji!