Na smoka należy szarżować z taczką! Byłem sobie na Hobbicie i powiem tak: O ile pierwsza scena mi podeszła to szybko zrobiło się chaotycznie, wszyscy gdzieś biegli, bo 'nie ma czasu'. Potem się to ustabilizowało i był śmieszny mistrz gildii w ludzkim mieście.
Tak, na pewno początek był nieco zagmatwany. Co do ludzkiego miasta to przypominało Zlewnię, więc łatwo się domyślić, że było strasznie komputerowe. Wynająć jakąś Kalkutę było i udekorować ładnie.
Sekwencja ze smokiem trwała blisko godzinę, ale była efektowna, tylko przerywali akcję jakimiś nudami z miasta na jeziorze. Nie rozumiem co przyszło do łba krasnoludom by spróbować zabić smoka wysoką temperaturą. No i sami powinni spłonąć tak z 6 razy.
Bo przecież elfica musiała uleczyć krasnoluda, który nie wyglądał na krasnoluda. Ten wątek jest strasznie rozbudowany. Żeby chociaż Kili był mniej więcej taki:

Trzy sceny, które mnie niezmiernie rozbawiły:
-Krasnoludy wymykają się orkom, których szef ze złością wykrzykuje 'O kurrrrr'.
-Podczas walki ze smokiem Thorin Dębowa Tarcza bohatersko chwyta taczkę i rozpoczyna szarżę!
-Leci sobie Smaug odwiedzić miasto na jeziorze i gada sam do siebie: 'Jestem ogniem [zbliżenie na pysk, zamknięte oczy] Jestem... śmiercią! [w tym momencie otwiera oczy, które niby mrocznie świecą]' Co więcej, tak kończy się film.
Jeszcze scena z Sauronem, w którego oku jest nieskończenie wiele Sauronów.