Od rana na placu Arkopolitańskim trwały gorączkowe przygotowania do defilady. Nieistniejący korpus dyplomatyczny, przedstawiciele wszystkich rodzajów wojsk, samorządów oraz zwyczajni obywatele w liczbie wielu miliardów a nawet tysięcy stawili się by obserwować uroczystość. Po chwili rozległy się
gwizdy brawa, gdyż na trybunę wszedł król Arkadiusz Filip. Premier-elekt feldmarsz. Laszk Młynariew złożył meldunek o gotowości wojsk do defilady siedząc jednocześnie na koniu. Głównodowodzący rozpoczął przemowę:
Towarzysze,
Tak! Dziękuję.
Po dwugodzinnych brawach rozpoczęto defiladę:
Przemaszerowali pmobiści z 'Cienia'
Zaprezentowały się oddziały wojsk lądowych
...wraz ze złomem, który wygrał nam wojnę
Nie zabrakło ochotników ludowych.
Pokazano siłę i jakość Królewskich Sił Lotniczych
Na koniec żołnierze Królewskiej Brygady Reprezentacyjnej dokonali zmiany warty pod Pomnikiem Bohaterstwa i GumiakówDefilada pokazała, że pomimo wojennych strat Siły Zbrojne ZSKHiW są nadal silne i są gotowe bronić Królestwa przed każdym wrogiem. No prawie każdym. A cholera wie przed jakim.