|
Tytuł: Wprowadzenie stanu wyjątkowego Wiadomość wysłana przez: Ametyst on Września 27, 2015, 03:59:35 W godzinach popołudniowych czołowi dostojnicy państwowi i partyjni przebywający w stolicy, a także najważniejsi oficerowie Samoobrony oraz przedstawiciele regionalnych policji zostali wezwani do stawienia się w Pałacu Joksopolitańskim. Nasampierw uraczono ich sytym poczęstunkiem oraz napojami wieloowocowymi. Następnie wszyscy zostali
Obywatelki i obywatele Socjalistycznego Królestwa! Zwracam się dziś do Was jako Król i jako Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów monarchosocjalistyczny dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać. Gasnącej aktywności zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi oraz młodzież coraz większym ciężarem. Przez każdy zakład pracy, przez wiele hirschberskich i weerlandzkich domów, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści — sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Strajki, gotowość strajkowa, akcje protestacyjne stały się normą. Wciąga się do nich nawet szkolną młodzież. Wczoraj wieczorem wiele budynków publicznych było okupowanych. Padają wezwania do fizycznej rozprawy z "kliką", z ludźmi o odmiennych poglądach. Mnożą się wypadki terroru, pogróżek i samosądów moralnych, a także bezpośredniej przemocy. Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw, napadów, gwałtów i włamań. Rosną milionowe fortuny bezpartyjnych rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski. Lud Szlachecki osiągnął granice wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Wielu ludzi ogarnia drętwa rozpacz. Już nie minuty, lecz sekundy przybliżają ogólnoludową katastrofę. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: czy musiało do tego dojść? Obejmując urząd Przodownika Rady Najwyższej wierzyłem, że potrafimy się podźwignąć. Czy zrobiliśmy więc wszystko, aby zatrzymać spiralę kryzysu? Historia oceni nasze działania. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich wnioski. Przede wszystkim jednak minione miesiące były dla rządu czasem pracowitym, borykaniem się z ogromnymi trudnościami. Niestety — gospodarkę państwową uczyniono areną walki politycznej. Rozmyślne torpedowanie rządowych poczynań sprawiło, że efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku, do naszych zamierzeń. Nie można odmówić nam dobrej woli, umiaru, cierpliwości. Czasem było jej może aż zbyt wiele. Nie można nie dostrzec okazywanego przez rząd poszanowania umów społecznych. Szliśmy nawet dalej. Inicjatywa wielkiego porozumienia Ludu Szlacheckiego zyskała poparcie milionów obywateli. Stworzyła szansę pogłębienia systemu ludowładztwa, rozszerzenia zakresu reform. Te nadzieje obecnie zawiodły. Przy wspólnym stole zabrakło kierownictwa KRPW. Słowa wypowiedziane w czasie kongresu założycielskiego Partii, pierwsze obrady Rady Najwyższej odsłoniły bez reszty prawdziwe możliwości czasowe jej przywódczych kręgów. Zamiary te potwierdza w skali masowej codzienna praktyka, narastająca lenistwo ekstremistów, jawne dążenie do całkowitego rozbioru monarchosocjalistycznej państwowości. Jak długo można czekać na wytrzeźwienie? Jak długo ręka wyciągnięta do zgody ma się spotykać ze zgniłą, martwą prawicą? Mówię to z ciężkim sercem, z ogromną goryczą. W naszym kraju mogło być inaczej. Powinno być inaczej. Dalsze trwanie obecnego stanu prowadziłoby nieuchronnie do katastrofy, do zupełnego chaosu, do nędzy i głodu. Surowa zima mogłaby pomnożyć straty, pochłonąć liczne ofiary. Szczególnie wśród najsłabszych — tych, których chcemy chronić najbardziej. W tej sytuacji bezczynność byłaby wobec narodu przestępstwem. Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę marazmowi. Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data masowego snu zimowego. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby epidemia realiozy stała się iskrą, od której zarazić się może cały kraj. Instynkt samozachowawczy Ludu Szlacheckiego musi dojść do głosu. Zarażonym trzeba udzielić znachorskiej pomocy, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań marzeń albo snów. Obywatelki i obywatele! Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie hirschbersko-weerlandzkiej historii. Obowiązkiem moim jest WZIĄŚĆ tę odpowiedzialność — chodzi o przyszłość ZSKHiW, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach wojny domowej i której oddało najlepsze lata swego życia. Jako Król Hirschbergii i Weerlandu, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziłem dziś przed piątą stan wyjątkowy na obszarze całego kraju. Chcę, aby wszyscy zrozumieli motywy i cele mojego działania. Nie zmierzam do wojskowego zamachu, do jednopartyjnej dyktatury, którą już przecież mamy. Lud ma w sobie dość siły, dość mądrości, aby rozwinąć sprawny, demokratyczny system monarchosocjalistycznych rządów. W takim systemie siły zbrojne będą mogły pozostawać tam, gdzie jest ich miejsce — w koszarach. Żadnego ze zmartwień nie można na dłuższą metę rozwiązać przemocą, a więc rozwiążemy je na krótszą. Ja albo Partia nie zastąpimy konstytucyjnych organów władzy. Naszym jedynym zadaniem jest ochrona porządku prawnego w państwie, stworzenie gwarancji wykonawczych, które umożliwią przywrócenie ładu i dyscypliny. To ostatnia droga, aby zapoczątkować wychodzenie kraju z kryzysu, uratować państwo przed rozpadem. A na Dworze moim królewsku... królewskim będzie ład i porządek. Nie będzie biurokractwa, nie będzie łachmaństwa, nie będzie Nietzschego. I naprawdę ludzie będą. Zimową porą będą architekci szykować plany budowy dróg, plany budowy dróg. Powtórzę jeszcze raz - plany budowy dróg, a na wiosnę wyjdziemy z budową ulic i... ulic. Zwracam się do Was, żołnierze "Samoobrony" i funkcjonariusze lokalnych oddziałów porządkowych: strzeżcie państwa przed wrogiem, a ludzi pracy przed bezprawiem i przemocą. Zwracam się do wszystkich obywateli — nadeszła godzina ciężkiej próby. Próbie tej musimy sprostać, dowieść, że nie brak nam rozumu i godności człowieka. Następnie do sali weszli żołnierze oddziałów gwardyjskich KSL oraz funkcjonariusze HOMO, którzy uprzejmie zaprosili zgromadzonych notabli na naradę. |