|
Tytuł: Historia o Rabidinie Wiadomość wysłana przez: Siergiej Makłow vel Sterlicht on Maja 07, 2013, 07:42:07 A gdy Nocy Świętej czas nastał, wszelkie pospólstwo do chat swych drewnianych się pochowało, wszelkie ptactwo skryło się w swych gniazdach, wszelka zwierzyna leśna skryła się w swych norach, a ryby w gąszczach i krzakach zadomowiły się. Było to trzy wiosny po śmierci wielkiego boga Wiliczonojoka Gaudenajim. Kaplice z imieniem jego całą wyspę pokrywały, lecz tej ciemnicy nikt w nich nie zjawiał się. Jeden był żyw - Rabidin, jeden z braci Wiliczonojoka. Wtem, człapał na wzgórze nad Ruską, największe zresztą, przyjął pozycję leżącą i swemy ślepiamy wpatrzał się w Króla Świetlików Nocnych1. Patrzał i patrzał, w końcu zaś widział, iż jedn ze świetlików nocnych zaczął krążyć wedle swego króla. Jedn, potem wtóry, potem więcej ich tam kręciło się. Rabidin strach wyczuł, a że pół człowiekiem był, a pół zwierzem, mógł myśleć jak człowiek, lecz jego wilcza część kazała mu zajść za drzewo stare. I tak się stało. Świetliki zaczęły rozjaśniać ciemną pokrywę niebios nieczystych, aż nagle Król Świetlików ustąpił, i wyjawiła się postać Wiliczonojoka. Jego piękne futro rozbrzmiewało w niebiesko-białych cieniach, które oświetlało wyspę Ketfej całą, pysk jego był poważny i dumny. Oczy jego były pełne świetlików, które wpierw błyskały na niebiosach i błyszczały. Był odwrócony bokiem, aż rozległy się śpiewy chórowe, których Rabidin nigdy nie słyszał. Były one tak piękne, że skulił swe pół włochate uszy, wyszedł zza drzewa i uklęknął na swych człekowatych kolanach. Po tym pięknym koncercie, głowa Wiliczonojoka odwróciła się w stronę brata swego, po czym rzekł:
"Bracie mój! Ty jesteś szansą dla tych zgubionych! Jesteś nadzieją dla osaczonych! Jesteś uwolnieniem dla więzionych i wskrzeszeniem dla nieżywych! Tobie zsyłam pełną prawdę mą wilczą, abyś i ty mógł poznać cierpienie ich." Wówczas, poruszył nosem swych, a z nozdrzy wydobył się mocno niebieski jakby dym, jakby wiatr. Błyszczał tak, że pospólstwo wyglądające ze swych okiennic myślało, iż to jedna ze spadających gwiazd. W końcu, podmuch doleciał do Rabidina i tchnął w niego. Rabidin wzniósł się na wysokość około trzydziestu stóp, wział tchnienie głębokie biorąc ręce do góry, po czym odpowiedział bratu swemu: "Ciężko utrzymać uczynki gubiących, osaczających i więżących. Ciężki ich los, bowiem nie będą w stanie cię spotkać, bracie." Po słowach tych krzyknął tak, że dolinę całą pobudził, a tchnienie, które otrzymał od brata, wywędrowała z cielska jego wraz z duszą wilczą i duszą człowieczą, a ciało Rabidina upadło z hukiem na ziemię zmienione w pełni w umięśnionego mężczyznę, ubranego w wilcze futro. Tytuł: Odp: Historia o Rabidinie Wiadomość wysłana przez: Siergiej Makłow vel Sterlicht on Maja 09, 2013, 05:31:47 Symbol przedstawiający Rabidina. (właściwie: Zabójcze przemienienie Rabidina i spływ łask i rozgrzeszeń na bluźnierczych wrogów Wiliczonojoka)
(http://img809.imageshack.us/img809/2060/wingedwolftattoobyadmin.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/809/wingedwolftattoobyadmin.jpg/) |